8 powodów, żeby pozbyć się Art
Wczorajszy wpis o 10 grzechach głównych czołgistów, wywołał niemałe poruszenie, zwłaszcza punkt 5. odnoszący się do arciarzy. Dziś we współpracy z jednym z graczy przedstawiamy kolejny artykuł. Opinia zawarta w artykule jest prywatną opinią jednego z graczy którego nick jest znany redakcji. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za shitstorm który rozpętuje z pełną świadomością i szerokim trollowym uśmiechem. Mamy dużo popcornu.
„Gówno z nieba” – czyli o tym czemu arty nadają się tylko do wywalenia z WoT .
Pierwsza adnotacja – nie jestem rozżaloną ofiarą artylerii, która zebrała bułę i płacze. Mam za sobą wiele bitew i sporo przemyśleń odnośnie do obecności tej kategorii pojazdów w WoT i samego trybu artyleryjskiego.
Dobra, to czemu powinniśmy wywalić artylerię z WoT?
BO TO GÓWNO!
Artyleria miała być elementem balansu w grze – a jedyne co robi to balans zaburza. Artyleria – albo źródło darmowego damage’a nabijającego staty farciarzom, albo… Źródło darmowego damage’a nabijającego staty arciarzom. Że nieprawda? To może mały test – robimy serwery z artami i serwery bez art, a potem patrzymy które są bardziej popularne. Jeśli gracze uciekają od jakiegoś rodzaju rozgrywki, pojazdu, trybu… To znaczy, że jest źle zbalansowany. Proste.
Osiem powodów by wywalić artylerię:
1. Wakacje od myślenia.
Artyleria nie bierze udziału w taktycznej rozgrywce. Wyklucza połowę dobrych spotów na mapie – nie, nie chodzi o to, że utrudnia grę. Odbiera jej smak. Wyobraźcie sobie – macie przygotowaną zasadzkę, „ścieżkę zdrowia” która mogłaby wybić wrogą drużynę i wymusiłaby na drużynie przeciwnej kombinowanie, wysiłek, kreatywność… Ale zamiast tego – jest spot i nagle JEB. Dwa gówna z nieba, dwa czołgi zajmujące kluczowe pozycje eksplodują. Lemingi jadą dalej z bananem na ustach, żadnego wysiłku – wszystko załatwiła arta. Ona po prostu stoi i strzela.
2. Ja Yeti. I ch**.
Artyleria nie musi przejmować się opancerzeniem Twojego czołgu ani jego słabymi punktami. Nie ważne, czy masz 20mm czy 200mm – i tak otrzymasz damage. Możesz być idealnie skątowanym, grać na wieżę, zapierniczać jak ********, kręcić hołki – whatever. I tak otrzymasz damage. I to kosmiczny damage, spodziewaj się łanszota. Bo arta nasra na Ciebie kawałkiem gówna i albo walnie po górnym pancerzu, albo rozwali samą siłą eksplozji. Artyleria nie musi zwracać uwagi na te wszystkie zmienne, które uatrakcyjniają rozgrywkę nam, czołgistom – na weakspoty, kąty, timing… Ona po prostu stoi i strzela.
3. Całkowita randomowość.
Grając artą nie potrzebujesz uczyć się umiejętności które są niezbędne czołgiście – jak wspomniany timing, znajomość map, znajomość pojazdów – ich słabych i mocnych stron, szczegółów opancerzenia, stylów rozgrywki, taktyk. NIC. Arta przychodzi na gotowe. Arcie trzeba wyspotować. Artę trzeba ochraniać – bo sama może się najwyżej zesrać ciepłą bułką w środek mapy. Mechanika gry na arcie pozwala na „skuteczną” grę małpie z brzytwą – najechać celowniczkiem, podyszeć ze złości że tak powoli się schodzi, kliknąć i fapać. Albo i nie – bo Twoja buła i tak całkowicie randomowo trafi albo nie. I żeby walnąć nie potrzebujesz żadnego skilla. To całe pieprzenie artylerzystów, że oni uczą się map, wyboru pozycji, że przeprowadzają skomplikowane obliczenia matematyczne by pocisk trafił prosto w cel… To takie samo sr**** w banie jak ich strzelanie. A jako czołgista nie masz szans ocenić czy w danym miejscu, pod tym kątem, w tej chwili trafi Cię czy nie trafi, czy zmienić pozycję, czy nie. Fizycznie nie masz jak tego przewidzieć. Owszem, przy innych rodzajach pojazdów też jest element losowości – ale możesz planować, dobrać taktykę, wybrać moment, dobrze przycelować, zajechać z drugiej strony. A arta? Ona po prostu stoi i strzela.
4. Zieeew… Policzę te gołębie jeszcze raz.
Ten problem dotyczy już nie nas, czołgistów – tylko samych miłośników obsrywania artą. Nuda. Monotonny, jednostajny gameplay. Siedzisz sobie w krzakach na tyłach latryny żeby daleko po amunicję nie biegać, popiardujesz sennie, nic nie robisz. Po prostu nic nie robisz. Żadnych taktycznych założeń, żadnego planu, żadnego myślenia, żadnego przewidywania, żadnej inicjatywy. Czekasz. Aż sojusznik wyspotuje Ci ofiarę, żeby mu ukraść damage. Aż sojusznik wygoni wroga zza kamienia pod Twoją lufę. Jedyne co musisz umieć to wcisnąć shift i lpm. Celować nie musisz umieć – Wielki Białoruski Randomizer zadba o to, żebyś trafił mając celownik zupełnie gdzie indziej, albo żebyś spudłował mając kropeczkę na pokrywie silnika przeciwnika stojącego przodem do Ciebie. Jadąc HT, MT, LT, Tdkiem – nieustanni myślisz, gdzie powinienem jechać, czy ta pozycja jest dobra dla mojego rodzaju pojazdu, czy będę w stanie utrzymać tą pozycję, czy przebiję tego kolesia, czy walić we właz czy w wizjer, a może w dolną płytę pancerza… A arta nie. Bo arta nie gra! Ona po prostu stoi i strzela.
5. Headshot!
Ktoś coś mówił, że arta ma być elementem balansu? Acha. Ja rozumiem duży alfastrike, jak np. Jadgtiger 88 – koleś po taki strzale ma kilkadziesiąt sekund krycia i ucieczki, póki nie przeładuje. Ale możliwość zdjęcia nieuszkodzonego czołgu ciężkiego jednym strzałem – to jest balans? Zwłaszcza, jeśli czas pomiędzy jednym a drugim strzałem artylerzysta może spędzić choćby opowiadając mamie swój dzień, bez konieczności ukrywania się, zajeżdżania za przeszkody? Bez zmiany pozycji, bez szukania kolejnego wroga z zniszczenia? Stoisz jak kocur za kamykiem, kręcisz się jak szalony i udaje Ci się samodzielnie zatrzymać natarcie trzech, czterech czołgów… A tu nagle JEB i budzisz się w garażu. To jest balans arty? Serio? Ona po prostu stoi i strzela.
6. Polowanie na Fioletowy Październik.
To z kolei główny ból tych, którzy potrafią grać w WoT. Jak już napisałem – prawdziwi miłośnicy wyrzutni gówna mają specalnie upodobanie w namierzaniu fioletów, niebieskich… Tych, którzy się wyróżniają – zgarniają fragi, są w topce itp. Powiecie, że dowolny pomidor w LT może się na mnie uprzeć i usiłować uprzykrzyć mi życie. Jasna sprawa – ale mogę z nim podjąć jakąś walkę, spróbować go przechytrzyć, albo po prostu okazać się lepszym. A z artą? W zęby mam te ich buły łapać? Arta może nic nie robić, siedzieć w bazie na drugim końcu mapy, jedną ręką smażyć kiełbasę a drugą machać myszką. Bo arta nic nie musi robić, nie musi się starać, nie musi mieć żadnej taktyki. Ona po prostu stoi i strzela.
7. Munchkin – Terrorysta.
Kolejny problem, który doskonale widać gdy do bitwy wchodzi więcej art – trzy, cztery, pięć, czasem nawet więcej. Bitwa się wlecze i ślimaczy. Obecność takiej ilości niezbalansowanego gówna niszczy całą inicjatywę pozostałych graczy. Lepiej się schować za kamuszek i patrzeć może się ktoś inny wychyli. Ile jest świetnych spotów na El Haluf? Ile na Overlord? Ile z nich traci rację bytu jak tylko pojawi się jedna arta? A pięć? Teraz porównaj sobie o ile bardziej złożona, taktyczna i wymagająca robi się gra na El Haluf, gdy nie ma na niej żadnej arty! Po cholerę twórcy map rysują sobie te wszystkie dopicowane co do centymetra spoty, punkty obronne, krzaki i dopracowują te cholerne mapy, skoro jedna arta sprawia, że większość ich pracy jest psu na budę? W tym kontekście bardzo podoba mi się jęczenie Wargaming, że „tylko dzięki artom możemy zachować dynamiczny reżim bitwy”. No jasne, kurza morda, jeśli „dynamiczny reżim bitwy” oznacza chowanie się pod kamieniami jak robaki – to nie ma lepszego sposobu! Bo póki arty są w grze – to jedyne dynamiczne zagranie jakie wchodzi w grę to rajd środkiem z modlitwą, by arta nie trafiła, albo jeśli już musi to przynajmniej w Twojego sojusznika żebyś Ty zdążył dojechać do kolejnego kamienia (który najchętniej zabrałbyś ze sobą i woził na wieży bez przerwy w każdej bitwie). Chłopcy z Wargamingu chyba dawno nie grali w WoT i nie mają za bardzo pojęcia jak to jest zebrać „łanszota” od arty gdy właśnie rozpędzało się maszynę do jakiejś przemyślanej, odpicowanej akcji. Ciekawe, czy graliby artą dla przyjemności? Ona po prostu stoi i strzela.
8. Immunitet.
A najgorsze jest to, że arta jest w tym wszystkim praktycznie bezkarna. Bo czy to HT, MT, LT czy TD – każdy z nich musi nieco ruszyć dupę, by pograć. I o ile jakieś ostatnie sztuki mogą pochować się gdzieś w A0 po krzakach, o tyle to są wyjątki i zagrania desperackie. W przypadku arty – to jej najprawdziwsza natura. Ona nie walczy ani w pierwszej, ani w drugiej, ani w trzeciej linii. Ani nawet w czwartej. Siedzi sobie jak ta myszka na własnej bazie i prawie nigdy się stamtąd nie rusza. Dla statystycznego pomidora oznacza to pełną bezkarność artylerii aż do końcówki bitwy – wtedy, owszem, można pałając żądzą zemsty wpaść do bazy i rozpirzyć ten dwustrzałowy szmelc, ale do tego czasu jedyne, co czeka naszego pomidora to FRUSTRACJA z powodu braku balansu, z powodu braku możliwości przeciwdziałania gównu w które się wpadło. Do samego końca bitwy arty mają technicznie rzecz biorąc immunitet – nie sięgnie jej ani Twoja zemsta, ani pociski artylerii z Twojego oddziału. Co mówiliście o balansie? Jaki balans? Ona po prostu stoi i strzela!
Ucieszyć was zabawnym porównaniem? Wyobraźcie sobie, że gracie w CS’a. Do którego jakiś jełop wprowadził klasę „bombardier”. Bombardier ma moździerz który sięga praktycznie przez całą mapę. Lecicie sobie, ze swoim mega skillem, ładujecie heada za headem, roznosicie wroga… I nagle JEB! Coś rozwala was jednym strzałem a wy nawet nie możecie tego zobaczyć. Nie, że nie zauważyliście – po prostu nie widzicie tak daleko. Następnym razem już kitracie się w każdym tunelu, za każdą skrzynią i każdym kamieniem. Gra przestaje was cieszyć. Zaczyna być niesprawiedliwa. Zaczyna wkurzać. Co robicie? Wyłączacie ją i idziecie pograć w AW. A w Mińsku niech się martwią czym zapłacą za czynsz.





Ps.
Nie można zazdrościć artą, że mają swoje zalety, tak jak nie można zazdrościć lajtom, że świecą i śa niewidoczne, medom, że mają DPM i często magazynki a czołgom ciężkim, że mają pancerz Td że strzelają mocno za to wszyscy strzelają częściej niż arta i mają sześciokrotnie wyższą penetrację celność i prędkość dolotu pocisku do celu.
Fakt dobrze, że zabrali jej ilość uszkodzeń, ale reszta to bzdury
1- a powiedz mi, jaką taktykę masz na Mausie, jedzie tak wolno, że jego taktyczne rozstawienie jest na różni z niektórymi artami. Poza tym jak mówisz o zasadce to smiaćmi się chce taką masz skuteczną tą zasadzę.W porównaniu G.W.E 100 gdzie czas celowania 4,5 plus czas dolotu pocisku średnio 2,5 sek, czyli miałeś co najmniej 6 sek aby zareagować do tego z celnością 0,73 to ty chyba zasadzki na gołym polu robisz w innym przypadku gracz cie wyczół a ty popełniłeś bład, gdybyś do tego wziął pod uwage, że ona przeładowuje 37 sek to mając po tak długim czasie jeden pocisk nie wcelowujesz się w przypadkowe miejsca bo możesz nietrafić a w szybkie pojazdy to nie celujesz tak chętnie bo nie często możesz sobie pozwolić na strzały na farcie. Uwierz mi, że rozgrywki są tak samo fajne jak arta jest i jak jej nie ma bo też musisz lepiej kombnonować a nie zgrywać cwaniaka, że zająłeś jakąś tam pozycje i już na tym koniec, bo prawie nie do wyjęcia jesteś gdzie w dodatku masz jakiś czołg z kampani który daje ci więcej bezkarnośći niz mają arty chyba że właśnie są w rozgrywce więc cie balansują.
2- Fakt za mocna arta strzelała, ale ja zbalansowali, ale wcześniej nie było tak jak tu piszesz każda arta przejmuje się pancerem nikt nie chce strzelać w 10 tier za 250 hp co 45 sek. a przecież przeładowanie pocisku to nie znaczy, że musisz mieć cel do strzału a jak się obkręcisz bo go znajdziesz to musisz przycelowac, dolot a ty się chowasz i **** znowu reload a ty w tym czasie masz meda 140 i strzelasz co 6,5 sek za 320 a twój taiming to własnie musisz go nie mieć skoro artyleri nie wyczówasz a kontować zawsze się możesz tylko muszisz wiedzieć kiedy a nie o niebieskich migdałach myśleć.
Pozatym arte choć tak balansowali, że aż przegieli, dobrze, że, do tego ezp który zdobywasz na arcie jest conajmniej 1/3 mniejszy niż na innych pojazdach którymi wałczysz a a zobacz sobie ile razy artyleria ma najlepszy damaga albo exp w stosunku do innych graczy, czyli zwykłym pojazdem więcej robisz damage i lepiej jesteś wynagradzany do tego bitwy zrobiły się tak krótkie że granie arta nie jest często wdzięcznym zadaniem, dodatkowo prawie na każdej mapie odnajdziesz się zwykłym czołgiem ale arta na niektórych to bardzo duży problem.
3. jak przeciwnik się rusza, jesteś obok budynku strzelasz on celuje a ty zaraz jesteś z drugiej albo zmieniasz pozycje jest obok budynku, skręca, albo jedzie z duża prędkościa a obok są przeszkody murki, wagony, na mapie są górki i dołki w które nawet arta nie każda wrzuci albo tylko widzisz kogoś ledwo przez szczeliny to są wielkie utrudnienia a celownik sie rozbija gdy latasz nim po mapie i do tego średnio 2,5 sek. dolotu a im dalej, tym gorsza celność itd. to nie jest powiedziane, że ktoś wtedy cię trafi i trzeba się naprawdę wysilić, bo często ledwo się ruszysz i już się w ciebie nie trafia a wtedy lipa i znowu 45 sek przeładunku i zaraz bitwa się kończy. Tak trzeba ją chronić i nie zawsze wymaga inicjatywy, ale to zaleta jak dla lajta jest świecenie zaletą tak dla arty właśnie ten spokój, który chciałoby się mieć.
4 nie mówi, że wyszscy tak robią, ale ten punkt pokazuje, że jesteś takim samym artyleżystą jak inni stoisz na mapie wgryzasz się w glebe i koniec a uwierz mi, że można nią cuda wyczyniać i zajmować pozycje, po których płaczesz, że arta do ciebie strzela i jak to możliwe a to właśnie jest skill na arcie i wiele, wiele tu można by powiedzieć.
5- tak arta strzelała za mocno, teraz strzela odrobinę za słabo. Resztę co wypisujesz w tym punkcie to co cie to obchodzi co ktoś robi w tym czasie a uwierz mi że siedzi i szuka celu a nie jest to często łaswe bo teren jest rózny i właśnie zależy też od przeciwnika czy ci to ułatwia, czy nie, więc wybacz, ale nie twoja sprawa co robi pomiędzy przeładowaniem a toze jest to ytroche spokojniejszy pojazd to nie musisz być zazdrosny tylko samemu możesz pograć.
6- ludzie nie mają często modów a często strzelają tych, co myślą, że jak mają lepszy czołg np. chifteina to chcieli by zająć jedną pozycje i ubić tam milion hp jeżeli granie arta bywa dla cwaniackie to to cwaniactwo jest dużo gorsze niż arta bo jak już pisałem wcześnien ile hp średnio artami się robi a ile zwykłym czołgiem a w dodatku tkim chiftainem, strzela często też do tych co myślą że jak są lepsi od gracza w przeciwnym tanku i kombinują jak go zabić a na arte jest tak obrażony że prawie wogóle nie zwraca na nią uwagi to nikt łaski ci nie będzie robił i strzelał obok. Z modów na kolorki też fiolety korzystają i też im pomagają selekcjonować cele, więc arta ma dokładnie takie samo prawo jak oni, poza tym fiolety sa fioletowi i większość umie grać z artylerią nad głową.
7- gorsze jest jak w mapie jest więcej lajtów jak dwa i to już wielu powiedziało
Pięć arta no raz na milion lat ata bitwa ja juz nie pamiętam kiedy tak było, raz miałem 15 na 14 i jakiś inny pojazd i było bardzo fajnie
Do tego nie musisz być za kamieniami na owerlordzie możesz być pod wałem , być za krzakiem korzystać z kamuflarzu ale jak piszesz ty należysz to dych graczy co chciali by jechać środkiem na pałe i myśleć że są zajebiści bo włączyła ci się nieśmiertelność, ogarnięci goście i tak wiedzą co z tobą robić nawet jak arty by nie było, ale myślisz pokonasz wszystkich, boję się spytać czy należysz do tych co jak dojadą do przeciwnika to główna strategią ich zaczyna być chusianie się w przud i w tył i w przód i w tył …
Ja wiem że czasem może być świetna zabawa, gdy nie ma arty, ale ta gra jest dla tego ciekawa własnie, bo jest różnorodność a bitwy bez arty też mogą ci się trafić. Jak nie będzie strzelał z arty do ciebie fiolet to nie będzie tak skuteczny chyba że będziesz pomidorem a jak byś był fioletem to wiesz co robić gdy jest arta.
8- nie no gościa …. co za ….myśl, myśl…albo daj arcie pancerz i mobilność to ci pod twarz podjadę.
Tych łanszotów ma gość, tyle że chyba każdy by chciał artą grać jakby była taka skuteczne….nie dziw się jak oberwiesz grilem za 1200 ale ty jesteś miękki i taki masz być a JagPanzer e100 możesz cały magazynek batchatem wystrzelić za 0 i ładować wcześniej było to chyba 75 sek.
Jeszcze raz podkreślam, że faktycznie arta przed nerfem strzelała za mocno, arty często śa stoperami jak Mause ale artylerie MOGĄ być pojazdami taktycznymi tylko że wielu ludzi nie umie tego wykorzystać to inna sprawa ja widać na przykładzie naszego narratora, a nawet jak stoi i celuje to tez musi saię trochę orientować i chwila, a to, że jest to częściej spokojniejsza gra to tylko się cieszyć, że można się zrelaksować. Jeżeli ludzie chieli by uczciwej gry to moim zdaniem nie powinno być pocisków premium bo jedno kliknięcie i nasza skuteczność penwtracji 8 tierów od przodu podnosi sie do 10 i poinno tez nie byćpojazdów premium albo inacej powinny być pojazdy premium ale powinny być losowane po tyle samo na bitwę i wn8 obydwu drużyn, albo chociaż ocena osobista powinna być porównywalna, a to, że jest artyleria w bitwie to rzecz naturalna a satysfakcję jej zabicia też możemy mieć fakt że często na koniec ale już nam wtedy nie ucieknie ….raczej.
Kurde właśnie miałem bitwe tigerem 2 i 60% dimage to była arta straciłem przez nią 1000 hp wtf
Rada moja taka, ci co nie lubią arty, właśnie dlatego powinni pograć na arcie, wtedy szybko się naucza gdzie są miejsca w które arta trafić nie ma szans, Poza tym szybkie skrócenie dystansu tez pomaga. A na pocieszenie , sa też mapaki typowo miastowe gdzie arciarz może się tylko popłakać, bo przestrzału nie ma. Jak tam ktoś wyjeżdża pod lufę arcie, tzn, że nieogarnięty i sam sobie winien.
Stałem za skałami i tak dostałem,pocisk z arty leci lotem półkolistym a gdy znajduje się nad tobą spada pionowo tobie na łeb.Gdzie się nie schowasz i tak cię rozwalą, zwłaszcza jak są dwie lub trzy.Czy gra ma polegać na chowaniu się przed artą?
Wszędzie cię trafi, poza tym gra ma polegać na chowaniu się przed tym rakiem gry?