Środek

 

Środek.

3-ci front, czy front centralny?

Walka w World of Tanks najczęściej odbywa się głównie na dwóch skrajnych flankach. Większość map jest uznawana przez społeczność graczy jako tunelowa (bobslejowa, etc.). Czy jednak rzeczywiście tak jest? Uważam, że tak, ale tylko do pewnego stopnia. Mapy, włącznie z tymi miejskimi, oferują więcej niż 2 tunele do gry. Dla wielu map natarcie tymi ścieżkami jest właściwe, ale nie znaczy to, że są jedyną opcją do rozegrania. Doświadczony gracz potrafi znaleźć na większości map przynajmniej 3 drogi natarcia, a są i takie mapy, gdzie można wyznaczyć nawet 6 dróg ataku.

Zacznijmy od początku. Najczęstszą strategią używaną przez doświadczonych dowódców w każdej historycznej wojnie jest przesuwanie linii frontu (ang. frontline). Założenia są bardzo klarowne. Ustawienie większości wojsk w linii na całej długości frontu. Chodziło o zabezpieczenie się przed atakiem z tyłu. W miejsce, gdzie przeciwnik chciał stworzyć wyłom w linii rzucane były odwody. Te rezerwy były usadowione najczęściej pośrodku, by mieć równą drogę do każdej flanki, a przy okazji sprawiał, że bezpośrednie natarcie klinem we front centralny było równoznaczne z samobójstwem. Frontline pozwalał jednocześnie przesunąć wojska w taki sposób, by uniemożliwić przeciwnikowi wyjazd na plecy. Dodatkowo atak przeciwnika na jedną flankę pozwalał na zamknięcie sił wroga w okrążeniu, co jest najbardziej korzystną sytuacją. Żartując, oponent, niezależnie w którą stronę strzela, uderza prosto w Ciebie. Frontline pozwala łatwo okrążyć, oflankować albo przynajmniej odeprzeć wroga, o ile masz odpowiednio ciężkie siły w odwodzie.

2

Jest naprawdę sporo map, na których taktyka frontline’u jest wskazana. Linia Zygfryda. Step. Himmelsdorf. Na kilku innych jest dobrą alternatywą. Murovanka. Prokhorovka. Skupimy się na omawianiu jednej z map. Step. Linia 1-2 to tradycyjna „mordownia” („Mordor”). Od południa (zakładając, że jest to dolna część mapy) mamy skały, które są standardowym schronieniem. Nie dają jednak osłony przed ostrzałem artyleryjskim, szczególnie jeśli jest zdywersyfikowany poprzez różne kąty natarcia. Od północy analogicznie. Północno-wschodni kawałek mapy to tzw. „dołek”. Schronienie dla pojazdów z dużą alfą pionową. To są dwie najczęściej używane flanki. Pośrodku mamy kolejny tunel. Przejazd środkiem, w którym najczęściej spotykamy spotterów. Od początku bitwy jest przestrzał z pobliskich od spawna wzniesień na takowe po drugiej stronie mapy. Spotter w środkowej części mapy jest w stanie namieszać w tej części frontu. Właśnie to wyłania nam kolejne miejscówki. Front lewo-środek i front prawo-środek. Pomiędzy skałkami można ukryć kilka pojazdów, które w zorganizowany sposób mogą stworzyć nasz frotline. Pomiędzy tymi liniami są trzy samotne skałki, które są idealnymi miejscówkami dla kolejnych „świetlików”, czy to lekkich, czy to którychkolwiek z szybkich średnich (dotarcie na miejsce w późniejszej fazie gry jest skomplikowane). Górka na południu i plac za torami na północy są przyzwoitymi miejscówkami do obsadzenia ich drugim rzutem lub wsparciem. Czy teraz widać wszystkie 5 dróg natarcia? Po jednej z każdej flanki. 3 pośrodku. Tunel na środku. Oraz po jednej linii przez kamień na podfrontach środkowych.

Kolejną opcją na mapie jest szybkie natarcie przez front środkowo-zachodni wolfpackiem, tj. zgraną grupą czołgów średnich. Taka szpica pozwala to odciąć i okrążyć jedną z flank przy tradycyjnym rozegraniu „lewo-prawo”. Udany manewr od strony południowej spycha wroga do dołka, a od północy, co trudniejsze (wzgórze, na którym mogą campić niszczyciele), sprawia, że przeciwnik nie ma żadnej konkretnej osłony.

3

Sergiei rozejrzał się.

– Jedno T-50 na front wschodni, drugie przy skałce po prawej, trzecie skałka po lewej, 3 razy T-34-85 na mordownie, obie artylerie na wzgórze z ciężkimi 2 razy T-150 i KV-2. SU-85 z nami, z widokiem na T-50. Reszta front środkowy, 2 na lewo, 2 na prawo – a były to już same T-34. Wyposażone w szybkostrzelne armaty kal. 57mm mogły szybko przerzedzać siły wroga i doskonale się zgrywały z wolniej strzelającymi pojazdami o szerszych armatach.

Zaczynająca od północy strona amerykańska nie posiadała artylerii. Pułkownik Sergiei, samemu siedząc za sterami T-34-85 cieszył się na taki obrót spraw. Żadnej kupy z nieba, pomyślał. Nim jeszcze dotarł na miejsce dwa scouty na prawej flance zaczęły raportować ruch sił wroga.

– Bandyci na prawej flance, przemieszczają się szybko do dołka!

– Ilu, towarzyszu?

– Przynajmniej połowa ich sił, towarzyszu pułkowniku! Kilka Shermanów Jumbo wspartych starszymi wersjami, oraz dwa ciężkie pojazdy,… kurr… – nie zdążył dokończyć. Zauważył M5 Stuarta, ale nim włączył się szósty zmysł od nawałnicy ognia wyparował T-50 z kamienia na linii natarcia prawo-środek.

M5 też popełnił błąd. 1 snajperski strzał z haubicy M-10 kalibru 152mm był na tyle wystarczający, że i stojący obok pojazd mógłby przejść w niebyt. Nie czekając na sygnał T-50 z prawej flanki zawrócił.

– Ivan, jedź między skałki i raportuj.

Po chwili konsternacji Ivan zgłasza brak śladów obecności przeciwnika, jednakże coś mu podpowiadało, że ktoś go śledzi, czeka na jego błąd.

– Lewa flanka naprzód! Lewo-środek naprzód, odwód i prawo-środek trzymać pozycję.

Ivan schował się między skałki, aby przeciwnik nie mógł go w żaden sposób ostrzelać. Sojusznicze T-34 zrobiły to samo przy swoich skałkach, ale T-34-85 powoli, ostrożnie nacierały. Czyżby towarzysz pułkownik Sergiei czuł, że coś jest nie tak?

 

Szybki rozkaz pułkownika każe mu dołączyć do Artyoma w drugim T-50 i wyjazd na plecy sił wroga. Jednocześnie w hełmofonie słychać rozkaz do odwodu i frontu środek-prawo, by zaangażować Jumbo w krwawe starcie. Towarzysz Ivan wiedział, że chodzi o przetrzymanie ich w potencjalnym grobie do czasu dotarcia głównych sił.

Zza domku wyłonił się M18 Hellcat, który pierwszym strzałem podpalił Sergieia. Salwa Shermanowych haubic dokończyła dzieła zniszczenia jego pojazdu, oraz starszej wersji sowieckiego średniaka. Dowódca zdołał jednak przetrwać i wysłać reszcie oddziału ostrzeżenie i rozkaz powrotu zaangażowanych już w walkę T-50.

Ivan dostał. Zniszczony silnik i rozwalona gąsienica po strzale M6 nie pozwoliły ucieczkę przed ostrzałem kolejnego czołgu ciężkiego. Artyom pędził co sił do padających co chwila T-34. Artyleria, dotychczas nieskuteczna przy ostrzeliwaniu dołka, szybko trafiła M18, ale o zniszczeniu M4 nie było mowy. Wraz z ostatnim T-34-85 Artyom wziął Shermany w ogień krzyżowy, tzw. crossfire, a mobilność była nieocenioną zaletą w walce z potężnymi 105mm lufami.

Dowodzenie przejął artylerzysta towarzysz kapitan Borys Pawlov, w radiu T-50 słychać było instrukcję:

– Odwrót! Odwrót!

Artyom wybrał drogę przez środek. Będzie to najlepsza droga, z niej najłatwiej wypatrzę wroga! – pomyślał. Wystrzał salwy, który słyszał tow. Pawlov oznaczał tylko nadchodzącą klęskę. Dwie ślepe artylerie nie miały szans ze stadkiem 4 opancerzonych średniaków i dwoma ciężarami. Mimo to Borys rozkazał walkę do końca.

Czego zabrakło Sergieiowi? Kluczem do sukcesu nie okazała się sama taktyka, a również wykorzystanie zdolności pojazdów. Amerykanie doprowadzili do walki na ich zasadach, na której możliwości przeciwników były najmniejsze. Dodatkowo dobrze zastawiona pułapka dopełniła dzieła zniszczenia.

Taktyka frontline’u nie jest idealna, ale rozwiązanie walki w sposób niemalże na pięści mógłby dać gorsze wyniki. Frontalny atak na Jumbo skończyłby się najprawdopodobniej masą rykoszetów i stratą kilku lżejszych pojazdów, a cięższe miałyby problemy z dojazdem do wroga. Dodatkowo taki atak jest narażony na masakrę od tyłu, odwód wroga (czołgi z pułapki).

Mam nadzieję, że zmieniłem wasz sposób myślenia i sami zaczniecie szukać kolejnych możliwości na starych, nudnych mapach. Zamiast „tunelvision” i pojedynczej trasy natarcia, tak jak zawodowi, lepsi gracze postarajcie się czasem spojrzeć całościowo na mapę. Ogólnie takie całościowe podejście jest lepsze od częściowego. Częściowa decyzja np. o pozostaniu na danej flance, czy froncie może być w danym momencie lepsza dla Ciebie i dla sojuszników w pobliżu, ale jednocześnie skutkować przegraną na dwóch innych frontach i katastrofą w bitwie.

A jak wy uważacie? Środek to trzeci, pomniejszy front, czy główna linia, której powinno się strzec jak oka w głowie? Dlaczego tak uważacie?

Pozdrowienia.

Tankista Neoroş

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4

MiqT

Gracz, amator dobrej animacji, kina wszelkiego, smacznej książki oraz… wieczne dziecko. Człowiek lubujący się w ciekawych dyskusjach, często idący na przekór wszystkim. Posiadacz bardzo specyficznego poczucia humoru, dzięki czemu skutecznie segreguje grono swoich znajomych. A tak ogólnie to misio do rany przyłóż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.