Francuskie pancerniki okiem tarła – Turenne III tier

 

Jako że jestem mocnym graczem i nikt w tej grze nie może mi podskoczyć (mam prawie 1000 bitew – szach mat niedowiarki), postanowiłem opisać swoje wrażenia i uwagi podczas testów nowych pancerników jej królewskiej mości czyli króla Słońce.


Na pierwszy rzut idzie jak zwykle najwcześniejszy okręt, czyli III tierowy przeddrednot Turenne – Tur/Turek/Tureń. Jak starczy mi chęci i zapału to może coś tam pod koniec artykułu podrzucę, jeśli chodzi o historię tej pływającej balii, ale wcześniej postaram się przejść do konkretów. Wracając do gry, po zakupie tego okrętu postanowiłem wsadzić 3 punktowego kapitana. Jak wiadomo, każdy dobry kapitan musi wiedzieć, kiedy się wycofać, a najlepszym tego momentem jest moment przed salwą wroga. Tak więc jako pierwszy perk poszedł Cel priorytetowy, kilka browarków później wybrałem kolejny perk Przypływ adrenaliny, bo jak wiadomo, kiedy kapitan zły to i się na załodze wyżywa. Zapytacie pewnie czemu nie Strzelca wyborowego, odpowiedź jest bardzo prosta, nie chciałem chłopakom w wieży uprzykrzać życia, a niech strzelają bez spiny i tak w huku i smrodzie bez okien siedzą. Kilka piw bezalkoholowych później stworzyłem sobie plan na 19 perkowego kapitana – a co, mogę nie! Co prawda kilkakrotnie zmieniałem plany swojego wymarzonego dowódcy, ale w końcu się udało.  W międzyczasie musiałem do toalety pójść, a światło mi wysiadło, no to musiałem od nowa robić, dlatego są dwa.

 

 

Dobra, narzuciłem mu kamo, wiadomo łokręt nawet tak silny, jak Tur, musi ładnie wyglądać. Choć patrząc na linię pod pokładem to raczej ciężarne słoniątko, które za długo leżało w pudle(oj będzie łykać torpsy jak gupi – pomyślałem).

 

 

Odpaliłem grę i moim oczom ukazał się dramat pierwszej generacji drednotów – układ wież w diament. Jaki pomidor musiał nad tym myśleć, Ci ludzie powinni zapierdzielać na galerze, a najlepiej po zewnętrznej stronie burty jako balast. Chłopaki mogą strzelać jedynie z 4 wież na raz. To co, lewa burta strzela, potem robimy zwrot i artylerzyści przebiegają na prawą burtę :D. Albo lepiej płyniemy pełna naprzód i salwa z trzech dziobowych wież. Potem lewa na burt i artylerzyści z przednich wież biegną na rufowe! Już to sobie wyobraziłem – jak w starych filmach, gdzie ktoś ucieka, a ktoś goni.

 

 

Co do samego uzbrojenia – artyleria główna składa się z 12 dział 305 mm, które małe mróweczki ładują co 30 sekund. Sekondarki mają 100 mm i jest ich aż 20, jeszcze szybsze mróweczki łądują je co 6 sekund. Strasznie słabe te owady, bo zasięg to jedyne 3 km (przynajmniej tak miałem na testach, teraz nie wiem jak jest).

Start, wreszcie. Pierwszy pytanie: jak płyniemy? No właśnie Turenne to okręt wolny i stateczny więc jak wybierzesz złą stronę, to się już nie cofniesz. Oki płyniemy z tarłem, tam musi być jakaś cywilizacja. Gra się nim trochę jak głodnym żółwiem, puszczasz go w kierunku wroga i czekasz, aż dopłynie. Pancerz tego okrętu potrafi dobrze odbijać, ale pod pewnym kątem, więc walka burta w burtę kończy się dość szybko zatopieniem. Ile ja się nastrzelałem PPkami to moje i powiem Wam szczerze: unikajcie ich. Są wolne i równie tępe w penetracji, jak ja po pijaku. Liczą się tylko burzaki :D.

Płynąć do przodu, salwa, piwo, skręt na lewą burtę, drugie piwo, przyjęcie od przeciwnika skatowanym (tak to nie błąd nie zkątowanym) okrętem, trzecie piwo, ucieczka i ostrzał 3 wieżami na rufie.  Szybkie siusiu i jestem z powrotem, od razu kolejna salwa rufowymi. Jak tylko ustawiałem się burtą do wroga, tonąłem niczym kamień.

Plusy:

  • Cytka poniżej linii wody – szach mat.
  • Boczne wieże z szerokim kątem ostrzału.
  • Mały promień skrętu – jak Tico podczas slalomu w zimę.

Minusy:

  • Amunicja Przeciw Pancerna ma problemy z przebijaniem krążowników, nie mówiąc o BBkach – chyba za słabo zainwestowali w system ssącociupciający.
  • Wolny obrót wież – jak wyżej, powinni więcej czasu i pieniędzy poświęcić na naprawdę potrzebne systemy, takie jak system ssącociupciający.
  • 8 karabinów przeciwlotniczych to dużo za mało, aby coś zdziałać z samolotami wroga.

Podsumowanie:

Okręt należy do klasy ZZZ – Zakup, Zalicz, Zapomnij.

Historia

Turenne nigdy nie istniał to znaczy istniał taki pancernik ale zupełnie inny i był to żaglowiec pancernopokładowy należący do klasy Bayard 

Artykuł pisany w sposób żartobliwy nie mający za zadanie urazić nikogo. Czytać z przymrużeniem oczu, po pijaku i najlepiej siedząc w kucki w kazamatach.

 

PS: Tak wiem że „jej królewskiej…” kojarzy się z Brytyjczykami.


barula

Pływający batyskaf bojowy. Monotematyczny wojownik autostrad uwielbiający historię, a w szczególności mongołów. W wolnych chwilach łażący po lasach romantyk z nożem i składaną piłą. Majtek okrętowy szukający dziury w całym, a w szczególności WoWsie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.