Ciemnota #22

Bin4r

Gracz World of Tanks od 2014 roku. Gram, bo jestem pasjonatem i wiem, że większość graczy w WoT to pasjonaci. Niech nasza gra będzie bardziej taktyczna i przemyślana. Trudniejsza, ale mniej irytująca – a przez to bardziej satysfakcjonująca. Postawmy na miodność!

guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

4 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
1233

Ten koleś to typowy wotowski prymityw. Gratulacje, że promujecie takich patusów.

JaNusz

Czyli jesteś lepszy od tego wotowskiego prymitywa. W takim razie pod jakim względem. Jeżeli stworzysz coś swojego, co przyjmie się w np. polskiej społeczności WOT. Napewno będziesz wychwalany, promowany nie tylko na RYKOSZET.INFO. I ten zły, niedobry prymityw odejdzie w zapomnienie. Powodzenia.

Robert

Może zacznę. Gra jak WoT powoduje ogromne negatywne odczucia związane z samymi mechanizmami rozrywki plus dodatkowo ludźmi na różnym etapie wieku, rozwoju, emocji związanych z samą grą się też ich życiem prywatnym.

Ta nieprzewidywalna kombinacja 15 osób w grze ma w ciągu 15 minut nagle zaczęły działać razem dla wspólnego pożytku, przyjemnej gry i oczywiście wygranej. Raz się uda raz nie.

Sam mimo wieku i zyciowego doświadczenia gram w 99% bitew z wyłączonym czatem bo eksplozje emocji – tych negatywnych są potem powodem do mojego wstydu.
Złego Gracza niczego nie nauczę, nie wpłynę też sarkazmem czy ironią na porzucenie SPG przez innego. Nie ma szans na nauczenie innych kultury i szacunku. Nie powstrzymam też topiących się czy uporczywie strzelających do mnie czy innych sojuszników.

Więc wyłączam czat i mam to gdzieś. Szkoda zdrowia na robienia za Wychowawcę dla kogoś kogo nie znany, nie wiemy kim jest, ile ma lat, czy jest trzeźwy, czy nie ma jakiegoś doła w pracy, w domu, w rodzinie.

Gdy brakuje mi kontaktu z innymi grającymi czasem kogoś pochwalę za dobrą grę, widowiskowy skok albo walczącą do końca artylerię. Albo wrzucę komentarz na blogu dot. WoT 🙂

Last edited 1 miesiąc temu by Robert
Kacperek

I to jest najlepsze podejście. Swego czasu sporo grałem w grę, sporo od siebie i innych wymagałem. Nerwy nie raz brały górę i wychodziła przez to ze mnie bestia, mimo, że na co dzień jestem spokojny. Jednak od 4-5 lat gram w czołgi z doskoku – któregoś dnia po prostu coś jakby pękło we mnie i w efekcie dojrzałem do gier. Czasem zagram kilka bitew w jednym dniu, by sobie potem o grze przypomnieć za miesiąc… Czasem kilka dni z rzędu i dopiero ją odpalę przy jakimś ciekawym evencie jak ten z RNG. Od kiedy zacząłem mieć do niej luźne podejście – czerpię z niej frajdę. Niemal jak w momencie, gdy ją po raz pierwszy zainstalowałem. Żywię do “czołgów” sporo sentymentu, bo to nie tylko moje pierwsze i w sumie jedyne MMO, ale też kilku poznanych ludzi z którymi nadal mam kontakt. Pozdrawiam.