10 grzechów głównych graczy w World of Tanks

Paris_Tuileries_Garden_Facepalm_statue-e1458844325365

10 Grzechów głównych graczy w WoT.

Drogi graczu:

Jeśli jesteś czerwony – wkuj to na blachę jak mantrę i powieś na monitorze.

Jeśli jesteś żółty – to dla Ciebie duży zasób wiedzy.

Jeśli jesteś niebieski – przeczytaj, czasem przydaje się utrwalić znane reguły.

Jeśli jesteś fioletowy – usiądź. Otrzyj łzę. Tak, są ludzie którym trzeba takie rzeczy tłumaczyć.

Postanowiłem napisać taki mały, skondensowany poradnik. Zasięgnąłem opinii paru dobrych graczy, dodałem nieco własnych doświadczeń.

Po co?

Bo lubię wygrywać. Bo mam nadzieję że magia Wielkiego Białoruskiego Randomizera będzie rzucała czytelników tego artykułu tylko do mojego zespołu.

Czemu jeszcze?

Bo nie znoszę, gdy idę się odprężyć paroma bitwami na randomie a kończę uwalony po uszy przecierem pomidorowym bo moja drużyna znowu dała się zmielić 15:0 a czterech moich towarzyszy broni nawet nie oddało strzału. Znacie to? Aż za dobrze? Zapiszcie linka i przekazujcie dalej.

A jeszcze czemu?

Bo jestem pasjonatem i wiem, ze większość graczy w WoT to pasjonaci. Niech nasza gra będzie bardziej taktyczna i przemyślana. Trudniejsza, ale mniej irytująca – a przez to bardziej satysfakcjonująca. Postawmy na miodność!

1. Leming train.

Najbardziej banalna i najbardziej niszczycielska w skutkach. Cała drużyna jedzie jedną stroną mapy, jednym przejazdem… Nikt się nie rozejrzy, nikt nie spojrzy na mapę taktyczną. To się może zdarzyć na każdej mapie – od El Haluf po Himmelsdorf. Obserwujcie mapę! Jeśli jesteś na Lakeville i widzisz, że wszyscy pojechali w miasto – jedź na łączkę! Postaraj się zwrócić uwagę drużyny przez rozkazy i komunikaty chatu. Trzeba im przypomnieć, że nie można olewać całkowicie jednej strony, że siły muszą się rozkładać przynajmniej „mniej więcej” równomiernie. Bez tego może się okazać, że siedzicie w 13 czołgów w mieście, przeszkadzacie sobie nawzajem, a wroga drużyna właśnie przejmuje wam bazę i ma przy okazji świetne bicie na was gdy będziecie w popłochu wracać żeby zbijać capa. Właśnie zrobiliście im prezent ze swojego HP.

2. Analny Def.

Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje w której pasywny def osadzony głęboko w d**** – tfu, tzn. zaraz obok bazy – może przynieść drużynie zwycięstwo. Przeważnie pasywny def własnej bazy, zwłaszcza przez niszczarki, kończy się tylko tym że drużynie brakuje ich siły rażenia w starciach na mapie. Nie ma tego damage’a który zadałyby niszczarki grając z drugiej lub trzeciej linii – a to często przesądza o wyniku starcia. A potem, gdy resztę drużyny rozwalą – to i tak polegniecie w ciągu sekund, bo żadna niszczarka nie da sobie samodzielnie rady w starciu z trzema czołgami. A nie będziecie już mieli tej ochrony, jaką dają wam koledzy z drużyny.

3. Zwiadowca – Kamikaze.

Czasem to kwestia braku umiejętności, czasem „stylu” który widać u wielbicieli lajtów. Szybki, szalony (żeby nie powiedzieć kretyński) rajd Pz. I C – podświetlenie paru czołgów i jeszcze szybszy zgon od strzała jakiegoś ciężara. Mija 15 sekund. W tym czasie ciężkie czołgi i niszczarki z Twojej drużyny nie zdążyły jeszcze nawet podjechać na pozycje by wykorzystać Twoje spoty – a one już gasną. Twój wkład w bitwę się kończy i jest przyzerowy. A przecież wasz zwiad i wasze podświetlenia są cholernie ważne dla całej drużyny! Zatem co robić? Przede wszystkim – uczyć się map i poznawać je! Jest mnóstwo poradników, które pokażą początkującym dobre pozycje do pasywnego spota, sposoby na aktywny spot – coś, co pozwoli wam dotrwać do końca bitwy w stanie jak najmniej uszkodzonym. Jeśli jesteście nowi i nie umiecie jeszcze grać na lajtach – waszym głównym i najważniejszym priorytetem jest PRZEŻYĆ a dopiero w dalszej kolejności przydać się drużynie. A pamiętajcie – wasz spot nie jest aż tak ważny na początku bitwy, gdzie i tak prędzej czy później ludzie na siebie wpadną. Jest dużo ważniejszy pod koniec bitwy – gdy po obu stronach zostało po pięć czołgów, które zaczynają się chować i kluczyć, a każde podświetlenie jest wtedy na wagę złota. I co równie ważne – szybki czołg lekki mający 700-800HP pod koniec bitwy, gdy wrogiej drużynie zostało parę pojazdów „na dobicie” to potęga i często kluczowy element zwycięstwa.

4. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem…

To błąd polegający na olewaniu minimapy. Gratuluję! Właśnie przeoczyłeś moment przełamania linii obrony swojej drużyny tuż obok Ciebie, bo liczyłeś gołębie na mapie! Właśnie udało Ci się przeoczyć fakt, że wroga drużyna zrobiła „lemingtrain”! Mogłeś wyjechać na nich z flanki, mieć piękne, odkryte pole bicia… Albo mogłeś ruszyć przed siebie – wyrżnąć arty i uderzyć na resztę od tyłu… Ale nie, nie spojrzałeś. Bo nie. Minimapa to świetne narzędzie, które informuje was jak wygląda sytuacja na pozostałych „frontach” danej bitwy, jaka jest sytuacja drużyny, czy zmienić pozycję i podjechać do przodu – czy przeciwnie, zatrzymać się za osłoną i poczekać na kamo, bo wrogowie sami za chwilę podjadą…

5. Granie artą.

To dyskusyjne, ale spójrzcie – arta wali z góry (tzw. gówno z nieba), nie ma udziału w taktycznej rozgrywce między drużynami. Wkurza tylko obie strony – własną bo przeważnie nie „ratuje dupę” tylko „kradnie damage”. Wroga – bo krzyżuje plany i bije z góry, będąc poza zasięgiem widzenia, strzału, czegokolwiek. Jakie mielibyśmy fantastyczne bitwy, gdyby nikt nie grał artami? Nikt by się nie obrażał, nikt by nie produkował tysięcy podpowiedzi w chat, nikt nie zebrałby buły za 1500hp nie wiadomo skąd. Wszyscy skupiliby się na grze. Nie popełniajcie najbardziej podstawowego błędu w WoT – nie grajcie na arcie!

6. Nieznajomość czołgów.

To, że wiesz ile ma HP, jaką ma armatę i jak szybko jeździ dany czołg – to jeszcze nie jest znajomość czołgu. Jeśli wyjeżdża Ci pod lufę, a Ty nie wiesz gdzie strzelać żeby go przebić, zadać maksymalne uszkodzenia, wysadzić ammoracka, podpalić, zabić kierowcę… To to jest właśnie nieznajomość czołgu. Jeśli nie potrafisz zgrać wyjazdów zza osłony z czasem przeładowania u wroga – to to jest właśnie nieznajomość czołgu. Czołgiści – zapoznanie się ze słabymi miejscami czołgu to 5-10 minut, nie więcej. Nie bądźcie goldziarzami, który po pierwszym dingnięciu walą z golda.

7. Kątowanie. Brak kątowania.

To ciąg dalszy nieznajomości czołgów ale zasługuje na osobne wyróżnienie. Rzecz w tym, że:

a) Sam nie kątujesz i przez to giniesz w ciągu pierwszych trzech minut.

b) Strzelasz po mocno skątowanych burtach gości którzy wiedzą jak grać licząc, że przebijesz. To tak nie działa. Musisz wiedzieć kilka rzeczy – bok wystawiony pod kątem prostym to zawsze zgon. Zwłaszcza na francuzach. Polecamy tylko jeśli lubisz dźwięk i widok eksplodującego ammoracka. Po drugie – musisz znać czołg którym jeździsz i czołg do którego strzelasz. Którym czołgiem grać na wieżę, którym grać na przód, którym możesz sobie pozwolić na agresywniejsze wyjeżdżanie ryzykując trafienie w bok, a którym kategorycznie tego unikać i tak dalej. Musisz wiedzieć gdzie strzelać, zwłaszcza czołgów na wyższych tierach niż Twój – w który wizjer ładować buły, czy warto strzelać w dolną płytę pancerza, w miejsce kierowcy, czy przebijesz bok… Czy przewaga jest taka, żeby po prostu załadować goldowe ammo. Musisz to ocenić w ciągu sekundy, żeby nie marnować czasu i nie ryzykować w starciu z potężniejszym przeciwnikiem, że Cię zdmuchnie.

8. Tylko rosół.

Wiecie, jak jest. Są tysiące zup, ale Marian jada jedynie rosół. Innych zup nie jada, bo nie wie czy mu będą smakować. Tak samo w WoT – stosowanie jednej i tej samej taktyki niezależnie od tego jaki pojazd się wybrało i na jaką mapę się trafiło to głupota. To wyrzekanie się od wykorzystywania mocnych punktów swojego czołgu, od korzystania z przewagi jaką dają konkretne miejsca na mapach. Jeśli widzisz gościa, który jedzie ciężarem i gra jak średni, albo lekkim staje w miejscu dobrym dla niszczarki i campuje – podrzuć mu jakiś poradnik z yt dla danej mapy, niech nie robi głupot. Każda czołg ma różne taktyki które można z powodzeniem stosować – różne dla każdej mapy, dla każdej bazy, różne nawet dla etapu bitwy. Jeśli sami ich nie rozgryźliście – czytajcie i oglądajcie info w necie!

9. Bić fioleta!

Nie raz i nie dwa widziałem, jak czerwony który liznął widać nieco obycia z grą rzucał się bezmyślnie na niebieskich lub fioletowych graczy. Nie wiem o co chodzi, czy to jakiś rodzaj „dumy” – że dwa razy strzeliłem we fioleta i poległem? Nie rozumiem, ale jest to narażanie swojej drużyny na przegraną i nie róbcie tego. Żaden fiolet nie ma szans ze zgranym zespołem, więc nie osłabiajcie i dezorientujcie swojego zespołu. To żadne osiągnięcie wsadzić fioletowi dwie pestki i wrócić do garażu. Zadacie komuś kilkanaście w porywach do kilkudziesięciu procent HP – a pozbawicie swoją drużynę czołgu i związanej z nim siły rażenia. Jeśli koniecznie chcecie ich rozwalić – zróbcie to z głową. Taktycznie. Wciągnijcie w zasadzkę, objedźcie, przechytrzcie. Osłabcie ich drużyny, żeby uzyskać przewagę liczebną. Ale bez kozaczenia.

10. Olewanie składu przeciwnej drużyny.

Gdy już tyka licznik do rozpoczęcia bitwy poświęć te kilkanaście sekund. Zobacz w jakim rozstawieniu gra przeciwna drużyna, ile ma ciężarów, medów, lajtów, niszczarek i art. Czy ich czołgi są bardziej mobilne, czy lepiej opancerzone? Kto może być najgroźniejszym przeciwnikiem bo ma np. dużą ilość bitew i niezłe staty, czy nie ma w tamtej drużynie klanowych plutonów, czy po prostu plutonów. Możesz sobie stworzyć przykładowe scenariusze bitwy, stosować wizualizacje, rób co chcesz – skoncentruj się na grze już teraz, nie marnuj czasu swojego i innych. Sprawdzaj rozstawienie nie tylko na początku bitwy – ale też w trakcie. Obserwuj ile i jakich pojazdów pozostało wrogowi, to może podpowiedzieć Ci najlepszą taktykę a w niektórych wypadkach nawet pomóc zaskoczyć wrogie pojazdy. Jak? Jeśli wiesz, że ostatnim pojazdem we wrogiej drużynie jest niszczarka i znasz dobre spoty dla niszczarek – może uda Ci się do nich podjechać niezauważonym? W ten sposób wracamy do punktu wyjścia, zasady podstawowej, czyli…

UCZCIE SIĘ!

Bin4r

Gracz World of Tanks od 2014 roku. Gram, bo jestem pasjonatem i wiem, że większość graczy w WoT to pasjonaci. Niech nasza gra będzie bardziej taktyczna i przemyślana. Trudniejsza, ale mniej irytująca – a przez to bardziej satysfakcjonująca. Postawmy na miodność!

guest
37 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
oswiecony

nie grac artą? świtna porada …tylko jak skończyć misję?

MrDragon181

Dzięki za poradnik. Jaki by nie był. Napociłeś się i warto to docenić.
Innym chciałbym przypomnieć, że wszyscy pracujemy na to aby grało się miło. Zalecam więcej kultury osobistej. Pozdrawiam pasjonatów WoT.

Miko

Wy naprawdę myślicie, że dobry gracz może grać dobrze a czerwony pomidor nie?? He he … Grałem w to kilka lat i powiem wam – ta gra nie ma żadnych zasad… Możesz mieć najlepszą taktykę, być super graczem ale nic nie zdziałasz, nic kompletnie nic ..

GallAnonim

Ciekaw jestem dlaczego nie napiszesz o stosowaniu przez większość graczy modów wypłaszczających teren tak , że pociski lecą bezpośrednio w czołg ,likwidujących wszelkie przeszkody , namierzających najsłabsze punkty pancerza , nawet jeśli jesteś przodem do “wroga” dostajesz od niego w d…. , oraz wielu innych programach ułatwiających “życie” w WoT ?

killwot-superbot

masz na 100% racje, walą takie cwaniaki przez ściany, góry itp i potem się chwalą jakie to z nich czołgisty, śmiechu warta ta cała taktyka,kątowanie i te inne bzdety a już jakieś tam mistrzostwa to dopiero mistrzostwo.

gracz

Patrząc na wyniki bitew 15:3 ostatnio został chyba uruchomiony tryb gry geniusze kontra debile

Polak

Jestem pomidorem który gra w WOT od wersji serii 7.0 aż do dziś. Pamiętam jak dziś moje pierwsze konto na którym po ok. 8.000 tyś bitew miałem prawie wszystkie 6 tierowe pojazdy i żadnych ze sklepu, 64% zwycięstw, winratio na poziomie ponad 1100 co na 6 tierach to naprawdę dużo. Oceny osobistej nie pamiętam..ale wysoka była….prócz tego medali od cholery i to tych gdzie ubiłem 8 fragów i więcej. Potem gra mi się znudziła. wróciłem do niej 2 lata później….do konta hasła nie pamiętałem a nawet loginu…ale cóż założyłem nowe. Kupiłem na wstępie 8 ze sklepu i nauczony doświadczeniem…zanim rozpocząłem 1 bitwę to wytrenowałem za golda załogę, kupiełm dosyłacze, wentylację, etc…. A teraz moje wrażenia z gry: TA GRA COŚ SIĘ SPIERD…. umiejętności mam większe, doświadczenie większe, w randomkach zazwyczaj najwięcej obrażeń i ginę jako jeden z ostatnich. Mój problem jest taki że losuje mnie z osobami (które mam wrażenie) jakby to była sztuczna inteligencja a nie ludzie. Rozgrywki są tak ustawione że choćbym starał się jak mógł to nie mogę przekroczyć 52% zwycięskich walk. Autentycznie jest tak że trafiam na randomku albo do grupy gdzie wygrywam stosunkiem min: 10;1 lub lepszym albo jest dokładnie na odwrót. Na ok 500 bitew zliczyłem 3 które były moim zdaniem walką wyrównaną. Tego nie było w poprzednich wersjach a jestem dobrym graczem i wiem o czym mówię. W pierwszych 3 minutach można zauważyć już czy twoja drużyna przegra czy nie i czasami nawet żałuję że z bazy się ruszyłem jak widzę co się dzieje w trakcie rozgrywki. Jeżdżą te czołgi bez ładu bez składu…jakby grały w to dzieci maks 10 letnie, lub jacyś niepełnosprawni ruchowo lub umysłowo (bez obrazy dla tej grupy ludzi). Na dodatek powiem że co jakiś czas trafia się frustrat (często jak widzę słusznie mający pretensje do reszty drużyny) który w wulgarny sposób klnie na WG, noobów etc…. POSUMOWUJĄC: myślałem że gra będzie fajna jeżeli zachowam do niej dystans i będę miał w d….. statystki. Problem w tym że mając w d……statystyki i tak losowania niszczą przyjemność z gry. Upatruję też problemu gdzie indziej. WG wprowadziło mnóstwo czołgów za golda. Kupuje taki pojazd np. rozgarnięty nastolatek który nie ma pojęcia o kątowaniu, grze grupowej, itp i losuje go z 8, 9 tierowym pojazdem z innymi takimi graczami oraz kilkoma wyjadaczami którzy mają po kilkadziesiąt tysięcy bitew i mocno wytrenowane załogi. I stąd te wyniki i frustracja i dobrych graczy i słabych. Słabych bo nie poskoczą dobrym i dobrych bo przegrywają mimo dobrej swojej gry. Uważam że ta gra nie zmieni się na lepsze. Zostało to bezpowrotnie zniszczone bo WG wprowadziło za dużo elementów które można kupić za golda. A powinni poprzestać na możliwości kupna tego typu pojazdów co najwyżej 5 tierze.

Robb

Kurcze, a myślałem, że tylko ja odnoszę takie wrażenie i tak po ***** ostatnio dostaje.

YoYo

Tylko Ci się wydaje że jesteś dobrym graczem. Do tego nie ogarniasz mechaniki losowania i podstaw rachunku prawdopodobieństwa.
Sorry za te niemiłe słowa, ale takie fakty płynące z tego, co napisałeś.
Żeby nie być gołosłownym, jak nasza rządząca totalna hipokryzja, spieszę wytłumaczyć dlaczego nigdy nie osiągniesz więcej niż 57.5% WR, analogicznie – nie spadniesz poniżej 42.5% (nawet jak specjalnie będziesz przegrywał każdą bitwę – poszukaj gracza który ma mniej).

Wyobraź sobie że jesteś jedynym żywym graczem, pozostałych 29 to boty. Dla każdego bota odbywa się losowanie (rzut monetą, wygrywający orzeł) – zagra albo pro, albo jak … bot. Ty grasz normalnie, jak zagrasz dobrze to liczysz się za orzełka, jak coś spieprzysz – za reszkę. Wygrywa ta drużyna, która ma więcej orzełków. W drużynie jest 15 graczy, zatem Twój maksymalny wkład w bitwę to +/- 7.5%. Oczywiście to statystyka, którą można nieco naciągnąć umiejętnościami. Dlatego “fiolety” zaczynają się od WR 65% – nie zastanawiało Cię dlaczego nie 99%? Jak to jest że fiolet ma WR np. 68% a szczegółowe statsy (celność, stosunek obrażeń, zniszczeń) lepszy niż 98..99% graczy?

Dlaczego zatem losuje Ci słabych sojuszników. To bardzo proste, większość graczy WOT jest słaba, więc i większość drużyn składa się ze słabych graczy. Weź pod uwagę że w drużynie przeciwnej jest podobnie. Spróbuj to wykorzystać. Na początku bitwy pomyśl jaki błąd mogą zrobić noobowaci przeciwnicy i pomóż im popełnieniu tego błędu – odkryjesz nowe pokłady przyjemności z rozgrywki – tryb boga, władcy marionetek 🙂
Jesteś lekkim, a sojusznicy robią lemming run – polataj po flance i ściągnij przeciwników pod ich lufy, nawet jak planowałeś jechać na drugą stronę. Jesteś ciężkim – wystaw wieżę i daj się wyświecić, niech marnują czas i ammo. Ogólnie możliwości limituje tylko Twoja pomysłowość.

PS.
Od zawsze forsuję pomysł, żeby gracze byli dobierani do bitwy pod względem oceny – coś jak ligi. Słabi grają ze słabymi, lepsi z lepszymi. Jak w bitwach rankingowych. WG ma opory historyczne do tego rozwiązania, od zawsze są zarzuty, takie jak opisałeś w swoim poście – że jak jesteś dobry, to Ci losują słabych żeby celowo obniżyć Twój WR. WG tak się zafiksował na zaprzeczaniu że tak jest, że boją się wprowadzić mechanizm selekcji graczy – bo by wyszło że kłamali.
Reasumując – poprzez narzekanie na losowanie noobków do drużyny, powodujesz że się to nie zmieni (w dużym uproszczeniu) – absurd, ale zgodny z teorią gier Nasha .

Mac

Bardzo fajnie napisane…poraża mnie jedynie jakość komentarzy. Determinacja niektórych obrońców poruszających się figurek zmyślonych pojazdów ,godna co najmniej obrońców Częstochowy….Zalatuje buractwem.

ja

1 grzech główny zacząć grać w tą grę za to czeka waz piekłoooo

Adama01

Można dodać jeszcze jedna wadę lecz tym razem samej gry
System nakładania kar jest do niczego strzeliłem do gościa 2 razy (przepchnął mnie gdy strzelałem do przeciwnika chybiłem) zaś on do mnie strzelił 4 razy 3 razy zrykoszetował i to mnie oznaczyło jako team killer , po tym ten sam gościu mnie zniszczył .
Musiałem zapłacić mu rekompensatę wyższą niż moje dochody z bitwy, naprawa czołgu i pociski z mojej kasy , a od niego nie dostałem ani jednego srebrnika

Powodzenia z taką grą

Nick podany jako nazwa jest moim nikiem w grze

marcellus

11 grzech wot to lagi jedna gra płynna a druga tnie masakra poprostu chcesz i masz żabie skoki i niech nikt nie mów ze to jest wina sprzętu jest b.dobry ale wot nic z tym nie robi olewa nas graczy
…..

szczęśliwy inaczej z gry

możne artykulik 10 grzechów głównych wot?????
artykulik byłby bardziej na topie

Jf

czasami nie ma skim grać więc z 4 się nie zgadzam

maniek

Weź goldowy geju nie pisz więcej takich wywodów….

emeryt

żadna gra nie będzie realem macie żle po układane w głowie

zimny

Zgadzam się prawie ze wszystkimi twoimi punktami poza 5. Staram się również grać zgodnie z nimi i…
… i bez golda i premium tanków i tak się nie da wygrywać z 29 graczami i “cudami” WG.

Piotr

Artyleria jest ważnym strategicznym punktem bitwy.

Andrzej

Bzdury

elkur

Na mistrzostwach WGL były arty. Powinieneś napisać – graj artą mądrze, nie ładuj na ślepo jak nie ma spota, nie spamuj w pierwszych 20 sekundach i nie strzelaj do ostatniego żywego przeciwnika którego właśnie objeżdża 5 twoich kamratów. Na spółę z dobrym zwiadowcą arta może poważnie przechylić szalę zwycięstwa. Najgłupszy błąd to stać nią w tych samych, świętych miejscach i nie przemieszczać się po strzale.
Lemmingi – możesz sobie klikać, wydawać rozkazy, kląć. Jak nie zechcą i tak nie przyjadą. Pojechać samotnie na drugą flankę to niepotrzebna, szybka strata twojego czołgu. Lajtem spotuj tą flankę, żeby im pokazać przeciwnika to szansa że któryś spojży na minimapę i zawrócą. Medem i niszczarką możesz zabezpieczać tyły i okolicę bazy. Zależy od mapy, ale czasem (zawłaszcza ciężarem) lepiej wesprzeć atak z jednej strony i próbować szybko zniszczyć przeciwników na tej flance.
Z campieniem w okolicach bazy – zgadzam się. Głupota. Zwłaszcza w trybie gdy bronisz bazę, Drużyna która siedzi w kupie w jednym miejscu i pozwala strzelać do siebie z różnych stron zawsze przegrywa. Zwłaszcza jak wszyscy siedzą w mieście na Linii Zygfryda zamiast rozciągnąć obronę wzdłuż wału.
Ultra szybko ginący spotterzy – głupota.
Granie “goldem” – normalka, wszyscy grają (zwłaszcza, że gold nie jest już wcale za złoto). Ja zawsze mam na wyższych tierach kilka takich pestek jakby co. Mądry gracz zawsze zakłada, że dostanie z golda i nie wystawia się niepotrzebnie, kątuje, sidescrapuje, jest w ruchu żeby utrudnić trafienie w słabe punkty. Gold nie jest jakiś magiczny! Pomidor najczęściej zmarnuje te pestki.
Sens tego poradnika jest niewielki. Pasjonaci i doświadczeni gracze to wiedzą. Przy takich ilościach graczy jak w WOT – większość to jednak są chwilowi gracze a nie pasjonaci. Na randomach nie ma co liczyć na jakąś wielką taktykę.
Zresztą, jakby wszyscy byli fioletowo – niebiescy, to granie randomów nie dawało by takiej frajdy 🙂

Artur

arta jest fajna (po obu stronach) tylko jak zauważyłeś trzeba nią jeździć szczególnie w mieście a nie czekać

Aikon82

Nie grać na arcie !!! Poważnie !!! Ok mogę się zgodzić, że 5 art w teamie, nawet 4 to już jest przegięcie, zwłaszcza jeżeli gra się na ciężkim powolnym klocu wielkości stodoły. Takie losowanie może boleć, ale nie zmienia to faktu, że artyleria jest elementem tej gry. Wiele osób gra na arcie i lubi to, nie każdy musi być bystrzachą i ogarniać pozostałe rodzaje pojazdów. Zobaczymy jak będzie się miała sprawa z artą po rebalansie to po pierwsze a po drugie ogarnięty arciarz potrafi wyciągnąć bitwę gdy po losowaniu widać gołym okiem, że team który dostałeś w ogóle nie ogarnia co się dzieje. Oczywiście ludzie którzy padają od jej pocisków mają niesamowity ból d**y, no bo jak to jest, że jakiś kliker ich wykończył, ale nie czarujmy się po to arta jest. Na Twierdzach jakoś nikt nie narzeka na naloty i ostrzał artyleryjski, który na 8 tierach potrafi zrobić sieczkę. Poza tym jak nie grasz na arcie to nie wiesz gdzie ona nie wrzuca, tak więc czasem śmiech mnie ogarnia jak ktoś dostaje pestkę stając za jakimś śmiesznym kamieniem, a potem na czacie lamentuje jaki ten arciacrz to “cziter” bo go tam wyciągnął. Poza tym bardziej od arty wkurzają mnie gracze, którzy na spotach robią sobie samobójcze rajdy. Nie wiem po co i dlaczego, może dwie szare komórki im się zderzyły i następuje jakaś blokada w organizmie powodująca, że poza klawiszem W nic więcej nie mogą wcisnąć. Generalnie WoT nie jest łatwą grą, ma wiele elementów, których trzeba się nauczyć by grać w nią jako tako a wielu graczy gra bo wszyscy grają, bo ktoś mu powiedział, że jest to miłe łatwe i przyjemne itd. itp. Tak de facto nie ma wiedzy, nie wyciąga wniosków i sprowadza się to do tego, że nieświadomie wyjeżdża na pole bitwy jako mięso armatnie. Jak widzę gości, którzy mają tiery 9 lub 10 i na bitwie robi 400 lub 0 DMG a średni DMG również wygląda podobnie to to jest katastrofa. Dowodzi to tego, że gracz nie jest ogarnięty, nie myśli, nie uczy się, On jest UPARTY a za cel honoru postawił sobie wyekspienie 10 tieru a potem “granie” nim z dumą, przy czym posiadanie a używanie go to są dwie różne rzeczy, a że przy tym potrzebował 3000 bitew na jednej linii to już inna bajka.

Wik

Nie graj Artą….. Hmmmm powiedz to topowym klanom, ( Omni, Fame, 3XR itd) oni na obronę Twierdzy lub CW “nigdy” nie biorą arty… Hahahaha ale mnie ubawileś.

ZawiszaCzarny

Poradnik,dobre.Czytam i zastanawiam się kto go napisał.Mysle że gracz może i kochający grę ale sam musisz być czerwony lub pomarańczowy bo gość który już gra długo nie pisał by takich bzdur.Nie gracie artami to może nie gracie niczym.Kazdy w tej grze znajdzie coś dla siebie media arte itp.Pamietaj to tylko gra odskocznia od życia rozrywka

q

Doczytalem do 5 pkt i uswiadomilem sobie ze gowno wiesz.. powatarzsz slogany a niemasz wlasnego zdanieo realiach gry w wota. WYdaje ci sie ze arta torak,myslisz sie.Wydaje ci sie ze mozna grac bez golda – nie mozna, niech go *******, ale poki on jest ,licz sie z tym ze jak chcesz wygrywac to plac i strzelaj goldem. raz jeszcze, do 5 pkt dalej rade, ale arta byla jest i bedzie.

Gainax

Dobry poradnik dla ludzi którzy w wot jeszcze nie grali dość spora masa własnych przemyśleń nie koniecznie zgadzajacych się z rzeczywistością albo po prostu spisane przez własny ból ****. Ale może komuś to pomoże. Nie wiem może nie doczytałem ale też o solowych wyjazdach i focusie mogło coś być.

OZEH

Punkt 5 najlepszy 😀

Plum1973

Strzelanie po wizjerach, weakspotach.
To poradnik dla gier wysokotierowych.
Na 1i 2 i 3 i nawet 4 celowanie w wizjery to przeważnie samobójstwo.
Czołgi są małe, szybkie, zwrotne, ruchliwe, często poruszają się chaotycznie.
A na jakich tierach grają początkujący gracze ?
Przeważnie 1~5, nieprawdaż ?

arciarz

z tą artą do ********eś, i tak ciężko się nią gra więc jak wpadnie taka buła to raz na 100. po to ona jest w grze żeby nią grać. tak samo można powiedzieć nie graj tdkami bo są pochowane w krzakach i tylko kampisz całą gre. HWD

Artylerzysta

“….nie ma udziału w taktycznej rozgrywce między drużynami…” chyba się tu komuś coś popie****o, cytując klasyka… jeśli ktoś stoi jak wazon w jednym miejscu bez względu na przebieg bitwy to z powyższym stwierdzeniem że nie bierze udziału w taktycznej rozgrywce jestem w stanie się zgodzić…ale jeśli ktoś jest na prawdę dobrym arciarzem, porusza się za swoimi czołgami, zna mapę, czyta grę swojej drużyny i wspiera ją we właściwym miejscu i czasie to jak to inaczej nazwać niż udział w taktycznej rozgrywce? Jestem artylerzystą w WoT i w życiu zawodowym, więc prosił bym o nieco więcej obiektywizmu i realnego spojrzenia… artyleria jest jedną z najważniejszych klas w kwestii taktycznej zarówno na wirtualnym polu bitwy WoT jak i w życiu realnym. Wszystko jest kwestią jej właściwego użycia, swoją drogą wyobrażasz sobie atak na Lakeville na CW bez użycia arty ? co jeśli przeciwnik ustawi “analnego defa” ?

Wonsz

“Nie bądźcie goldziarzami, który po pierwszym dingnięciu walą z golda.”

– śmieszy mnie płacz noobków na czacie że biję z golda. Nikt mi tego nie zabroni i mogę bo na niego zarobiłem a to że większość jest idiotami i nie stać ich to kogo to problem 😉

trzy3

…a mnie śmieszą ci którzy graja tylko złotem, bo normalną amunicja nie potrafią, nic im nie wchodzi…i chwalą się – patrzcie stać mnie na złoto a was nie….i tym złotem poprawiają swoje statystyki…

Totentamten

Nie do końca zgodzę się z punktem 1. Owszem lemming train jest fatalny, ale jednak w zależności od mapy i line-up’ów, czasami lepszą decyzją jest wsparcie tego “pociągu”, żeby się zbytnio nie ociągał, i jak najszybsze przepchanie jednej strony, niż bezsensowne samotne obstawienie przeciwnej flanki gdzie dość szybko można zostać wyruchanym i do niczego się nie przydamy.

Fusion

O co ci chodzi typie z artami masz coś do nich są fajne jak nie grałeś arta lub grałeś ale nie potrafisz to nie oceniaj

mr. ja

mam nadzieje że pomidory i pomarańcze to przeczytają :/ nie raz widziałem jak wyjeżdżały z 2,3 pomidory czołgami 6,7 tieru np na OHO i próbowały go przebić od przodu, normalnie śmiech na sali 😀 a żeby było mało pod koniec bitwy rzucały się że same “cenzura” grają w teamie, a w podsumowaniu bitwy 0dmg … i co najlepsze najczęściej są to gracze z polski, przynajmniej takie flagi mają.

Tak z innej beczki, bitwa z miesiąc temu zostały czołgi GC (zieloni) i jakiś med + HT (czerwoni), czerwoni zamiast zjechać na mapie Overlord na plaże po GC’ka próbuję skoczyć na niego z klifów, i to znowu gracze z PL :\ :\ :\ That logic

Kamex

Jedyny Słuszny Poradnik w pigułce 🙂