Szaleństwa Boga Wojny. Część pierwsza (i nie ostatnia).

Postanowiłem tym razem napisać cykl artykułów pod jednym wspólnym tytułem – Szaleństwa Boga Wojny. Tematem przewodnim każdego z nich będą dziwne, szalone lub wręcz głupie konstrukcje, które powstały, bądź to tylko na deskach kreślarskich projektantów, bądź też zostały zbudowane i wzięły udział w walkach na frontach II Wojny Światowej. Jak stali czytelnicy i fani naszego fanpage wiedzą, specjalizuję się przede wszystkim w tematyce morskiej, stąd moja chwilowa nieobecność, gdyż kompletowałem materiały do napisania tego cyklu, ponieważ poronione pomysły powstały nie tylko w głowach inżynierów morskich, ale również u konstruktorów broni wszystkich typów. (*)

Bóg wojny ma wiele imion. Czy jest nim Set, Horus, Ares czy Mars, jest bogiem okrutnym i często szalonym. Jego szaleństwo w latach dwudziestych ubiegłego stulecia dosięgło również projektantów okrętów podwodnych. Powstało wiele dziwnych jednostek. O niektórych już pisałem, choćby o Japońskim Sen-toku (powstałym w 1944 roku), ale zanim ten podwodny lotniskowiec wyszedł w morze, największym i najdziwniejszym okrętem podwodnym była konstrukcja powstała w głowach francuskich inżynierów. Zbudowali oni bowiem ni mniej, ni więcej tylko podwodny krążownik uzbrojony w działa kalibru 203 milimetry, z własnym samolotem rozpoznawczym i łodzią motorową do przeprowadzania abordażu.

Najpotężniejszym okrętem podwodnym, do czasów zwodowania podwodnych lotniskowców Sen-toku był “Surcouf” (NN 3), zbudowano go na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku we Francji i uzbrojono go w armaty największego dopuszczonego przez traktat waszyngtoński o ograniczeniu zbrojeń morskich kalibru. Decyzja o budowie pierwszej z trzech olbrzymich i potężnie uzbrojonych jednostek podwodnych, których zadaniem miało być niszczenie wrogich statków handlowych, zapadła w 1926 roku. Prace nad nią rozpoczęły się już w lipcu 1927 roku w stoczni Arsenal de Cherbourg. Wodowanie odbyło się 18 listopada 1929 roku (czyli jak na tak potężny okręt bardzo szybko).

Szczegółem wyróżniającym “Surcoufa” od innych jednostek była ważąca 196 ton wieża artyleryjska uzbrojona w dwa działa morskie kalibru 203 mm, którą obsługiwało dziesięciu marynarzy. Maksymalny kąt podniesienia ich luf (każda o masie 20 716 kg) wynosił 30 stopni, a zasięg ognia 26-27,5 km, jednak zasięg skutecznego ognia był znacznie krótszy. Dalmierz umieszczony na przodzie kiosku, tuż za wieżą pozwalał kierować ogniem na odległość do 12 km, a z wykorzystaniem peryskopów jego zasięg zwiększał się do 16 kilometrów. Na pokładzie jednostki było 600 pocisków kalibru 203 mm, z których każdy ważył ponad 120 kg. Armaty mogły rozpocząć ostrzał w trzy i pół minuty po wynurzeniu (ich lufy były zamykane klapami tak jak aparaty torpedowe, a sama wieża podczas zanurzenia pozostawała “sucha”, czyli była wodoszczelna). W ciągu minuty obsługa mogła oddać trzy salwy. Okręt dysponował też dwiema armatami przeciwlotniczymi kalibru 37 mm oraz dwoma podwójnymi wielkokalibrowymi karabinami maszynowymi 13,2 mm.

W hangarze był złożony niewielki, jednosilnikowy wodnosamolot rozpoznawczy Besson MB-411. Jego czas rozładowania i montażu lub demontażu i załadunku wynosił 30 min. MB-411 mógł być w powietrzu sześć, siedem godzin. “Surcouf” miał motorówkę, która mogła służyć jako wysunięty punkt obserwacyjny dla artylerii lub środek transportu grupy abordażowej. Łódź ta rozwijała prędkość 18 w. i miała zasięg 70 Mm.

“Surcoufa” wyposażono w wyrzutnie torpedowe dwóch różnych kalibrów – 400 i 550 mm. To dość rzadkie rozwiązanie typowe dla oceanicznych francuskich okrętów podwodnych budowanych przed II wojną światową. Torpeda Mle 1924 kalibru 550 mm miała masę 1490 kg, w tym 310 kg materiału wybuchowego. Przy prędkości 35 w. jej zasięg wynosił 7 km, gdy jej prędkość zwiększano do 44 w., zasięg spadał do 3 km. Masa 400-milimetrowej torpedy Mle 1926 to z kolei 654 kg, w tym 144 kg materiału wybuchowego. Przy prędkości 43 w. jej zasięg wynosił około 2 km.

Wśród historyków morskich nie ma zgodności co do rozmieszczenia wyrzutni torpedowych “Surcoufa”, w źródłach autorzy zgadzają się tylko co do czterech dziobowych o kalibrze 550 mm. W wypadku pozostałych pojawiają się wątpliwości. Najczęściej jest podawane, że poczwórna wyrzutnia torped kalibru 400 mm była na rufie, a na śródokręciu ulokowano cztery kalibru 550 mm. Były one ruchome, zamocowane podobnie jak na naszych okrętach typu Orzeł, ponad kadłubem ciśnieniowym. Według niektórych źródeł okręt mógł mieć zamiast poczwórnych, dwa potrójne aparaty torpedowe Mle 1926 OSD, każdy z dwoma wyrzutniami kalibru 400 mm i jedną 550-milimetrową. “Surcouf” był jedynym okrętem francuskim, na którym można było na morzu ponownie załadować wyrzutnie zewnętrzne. Zapasowe torpedy znajdowały się w wodoszczelnych kontenerach zaraz za , lub w samym kiosku – tu niestety też nie ma zgodności). Okręt zabierał 22 torpedy, w tym 14 kalibru 550 mm (chociaż niektóre źródła wspominają o 30 sztukach).

“Surcouf” był okrętem fascynującym przed kilkudziesięcioma laty i niewątpliwie takim do dziś pozostaje. Jego gigantyczne, jak na tamte czasy rozmiary i niezwykłość rozwiązań technicznych, w pełni usprawiedliwiały klasyfikowanie go jako krążownika podwodnego. Tym bardziej, że swoją wypornością i kalibrem dział odpowiadał ówczesnym krążownikom nawodnym, a na dodatek miał lekkie opancerzenia.

Liczne rozwiązania konstrukcji tego okrętu miały charakter unikalnych, a nawet niezwykłych. Wyobraźnię współczesnych poruszały już same jego rozmiary: wyporność nawodna wynosiła 3252 tony, zaś podwodna aż 4304 tony! Dla porównania, tonaż ORP Orzeł i ORP Sęp, największych polskich okrętów podwodnych, uważanych za jednostki oceaniczne, zbyt wielkie jak na Bałtyk, wynosił odpowiednio 1100 i 1473 ton. Większe okręty niż SURCOUF zbudowali dopiero w latach 1944/45 Japończycy. Był to tzw. typ I 400 (czyli wspomniany już wcześniej Sen-toku), który osiągnął 5223 tony wyporności nawodnej i 6560 ton wyporności podwodnej.

Przydatność operacyjna okrętu była dla Brytyjczyków mało atrakcyjna. Wyposażenie i uzbrojenie były niekompatybilne ze standartami brytyjskimi (podobnie jak naszego Wilka), nie posiadano również części zapasowych. Wolni Francuzi pragnęli jednak zachować go w służbie głównie ze względów prestiżowych. W 1941 roku okręt eskortował atlantyckie konwoje oraz patrolował ocean. Od sierpnia 1941 roku był w kolejnym remoncie, tym razem w USA, po którym 27 listopada przybył do Halifaxu w Kanadzie. Od 24 grudnia 1941 roku “Surcouf” był częścią ekspedycyjnych sił Wolnej Francji, które bezkrwawo przejęły kontrolę nad znajdującymi się pod administracją rządu w Vichy niewielkimi wysepkami Saint-Pierre i Miquelon leżącymi u wybrzeży Nowej Funlandii. Okręt opuścił Halifax 2 lutego 1942 roku i popłynął w kierunku Bermudów, gdzie uzupełnił zapasy. 12 lutego “Surcouf” wyruszył w stronę Kanału Panamskiego, gdyż postanowiono wysłać go na Pacyfik, celem ochrony francuskich posiadłości w Polinezji.

Okręt zaginął podczas przebazowania w rejonie Kanału Panamskiego. Za przyczynę uważa się kolizję z amerykańskim frachtowcem SS “Thomson Lykes”, która mogła mieć miejsce w nocy 18 lutego 1942 roku. Wątpliwości budzą jednak stosunkowo niewielkie uszkodzenia poniesione przez jednostkę nawodną. Bolesław Romanowski w swojej książce “Torpeda w celu”, podaje jako przyczynę przypadkowy atak kanadyjskiej korwety. Inna znów wersja wydarzeń zakłada pomyłkowe zatopienie “Surcoufa” przez amerykańskie samoloty, które kilka dni później atakowały duży, niezidentyfikowany okręt podwodny. “Surcouf” zaginął wraz z całą, 130-osobową, załogą. Był to najtragiczniejszy w historii (pod względem liczby ofiar) wypadek z udziałem okrętu podwodnego.

Wrak znajduje się na głębokości 3000 metrów na pozycji (podanej przez NUMA, agencję non – profit, stworzoną przez amerykańskiego nurka, ratownika morskiego, poszukiwacza przygód oraz znakomitego pisarza Cliva Cusslera) 10°40′00″N 79°32′00″W

Dane taktyczno-techniczne (niestety część danych jest niekompletna):

Wyporność:

• na powierzchni 3200 t
• w zanurzeniu 4300 t

Długość 110 m

Szerokość 9 m

Napęd:

na powierzchni silniki wysokoprężne
w zanurzeniu silniki elektryczne

Prędkość:

na powierzchni: 18,5 węzła
w zanurzeniu: około 8,5 węzła, ekonomiczna 4,5 węzła

Uzbrojenie:

2 działa 203 mm (1xII)
2 działka 37 mm plot
4 wkm 13,2 mm plot
8 wyrzutni torped 550 mm
4 wyrzutnie torped 400 mm

Wyposażenie lotnicze:

1 wodnosamolot rozpoznawczy Besson MB.411

W artykule wykorzystałem informacje z następujących źródeł:
– Clive Cussler: “The Sea Hunters: True Adventures With Famous Shipwrecks”
– Bolesław Romanowski “Torpeda w celu”
– Paul Kemp: “Swój czy wróg : przypadkowe ostrzelania na morzu 1939-45”
– artykuły historyczne pana Piotra Stokarskiego.

(*) Ponieważ to przedruk z fp na którym piszę, to takie dziwne odnośniki zauważycie 😉

BKN2kAD COYty-7WIAAOrwQ CroppedImage750326-Surcouf-top d515554487f0 ndsurcouf (13) nmf-surcouf-1934-submarine surcouf_4 Surcouf_submarine_model surcoufpostcard-1-796x258

Lex

Były żołnierz, fascynat broni palnej, marynista, historyk (Barula twierdzi, że "histeryk" ;) ), rekonstruktor historyczny. W redakcji wprowadzam totalny chaos i zamieszanie (Lex, gdzie te recenzje??!!), i notorycznie wkurzam kolegów - redaktorów.

guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
iowa74

Nie tylko France wsadzali duże działa na OP. Nawet nie byli w tym pierwsi. Robili to np. brytole z typem M, uzbrojonym w 1×305 – taak działo kalibru jak na OL. Potem kombinowali z innymi X-1 4×133 – wstawiłeś nawet jego zdjęcie pod artykułem 😉 . O okrętach uzbrojonych od 1×120 do przez 1×150 do 2×140 przy tych 3 projektach nawet nie ma co wspominać.