Ej, a słyszeliście, że Wargaming podobno planuje wrzucić do sprzedaży Object 252U (Defendera)?
WOW. Najmniejsze zdziwienie świata. To dobrze, czy źle? A może kanapka z serem? Mój punkt widzenia zawiera pewną dychotomię, dlatego postaram się opisać jak ja to widzę.
Firma, jak to firma, działa dla zysku. Ma swoje rady nadzorcze, może mieć udziałowców – którzy rzadko kiedy sprawdzają inne pozycje sprawozdania firmy niż zysk netto.
Ma też swoich pracowników, którzy za kasę którą zarabiają w tej firmie utrzymują swoje rodziny. Gdzieś w tle, jak to Shinigami, stoi fiskus. Tak, Twoja firma też jest na liście.
Ale hola, nie rozpędzajmy się, ma być o czołgu a tu już system podatkowy wchodzi… Wracamy.
Oni, w sensie właściciele, rady, pracownicy, oczekują, żeby firma rosła, zarabiała, wypłacała pensje, premie i dywidendy. „Yes cannons slow market” chciałoby się powiedzieć. Od tych zysków zależy w głównej mierze to, czy firma w ogóle utrzyma się na rynku. Czyli także to czy będziemy mieli w co grać. Dlatego mnie osobiście wpuszczenie Defendera do sklepu nie oburza jakoś ideologicznie, żebym miał za złe, że „tylko kasę trzepią”. To coś, co trzeba zrozumieć.
Ale to nie koniec, to że rozumiem i uznaję słuszność kwestii ekonomicznych stojących za tym działaniem, nie znaczy, że ignoruję inne kwestie ważne dla mnie jako gracza. A wbrew pozorom są też istotne z punktu widzenia popularności i dochodowości gry – tym razem w długim terminie.
Bo oto firma dostanie teraz dodatkowe środki finansowe (bo znowu kilka tysięcy ludzi pozwoli sobie na zakup Defendera) ale pozostałe (99% graczy) odczuje to tylko tak, że znowu matchmaker będzie trzeszczał w szwach i piszczał ustawiając drużyny (nie wspominając o Twierdzach na 8-kach). Znowu będą musieli sypać goldowe pestki, jeśli Defender wyjedzie akurat na nich. OK, na tym już WG nie zarabia, ale niszczy to dochodowość gry.
Oprócz dochodowości – niszczy to satysfakcję i frajdę. Nie dość, że nie zarabiam, to znowu muszę zmierzyć się z OP Pay2Win. Dostanę bęcki – wkurzę się, bo brak balansu. Wygram – mam gdzieś z tyłu głowy „to nie ja wygrałem, to goldowe pestki”.
Co w takiej sytuacji robię? Skoro gra mnie frustruje, to szukam innej dla odskoczni – tracę swój emocjonalny kontakt z grą, jestem mniej skłonny kupować premki etc.
Nie, że od razu rzucam grę i nigdy nie wracam. Wbrew pozorom Defender w sklepie to nie armagedon. To niedogodność. Ale jest to kolejny powód, żeby to zrobić – pytanie dla ilu graczy ten powód będzie wystarczający?
Dlatego nie mam absolutnie pretensji do WG, że maksymalizuje zyski. Cieszę się nawet, że wzrosną. Ale nie cieszę się z tego, że wzrosną kosztem zdecydowanej większości graczy. Nie zachłystuję się gniewem, bo uważam, że nie ma się o co gniewać – ale nawet na chłodno, wolałbym, żeby nikt nie sypał żwiru w tryby matchmakera. Bo jest jednym z ważniejszych elementów decydujących o atrakcyjności gry.
Ostateczną ocenę każdy wystawia sam. Swoimi dzielcie się z nami w komentarzach.
Trank.






KUPILEM OBJECTA 252U I MOWIAC SZCZERZE JEST RACZEJ SLABO , LOSOWANIA GLOWNIE NA X , CELNOSC SLABA A OSEMKI TEZ MNIE JADA BEZ PROBLEMU , ZAROBKI TYLKO OK
E tam. Przetestowane na twierdzy na Ruinbergu – 50TP prototyp przebija go standardową amunicją więc zluzujcie stringi, bo działo w drzewkowym 53TP jest jeszcze lepsze.
1.11 w sklepe