Przerośnięty niszczyciel.

Od pewnego czasu testujemy kilka nowych okrętów, najciekawszy wśród nich, to niewątpliwie, usadowiony na X tierze, francuski krążownik lekki „Colbert”. Okręt wszedł do służby w 1956 roku, jako krążownik przeciwlotniczy (ostatni klasyczny okręt tego typu, gdzie nacisk położono na uzbrojenie artyleryjskie). Ale po kolei…

W grze okręt jest uzbrojony równie potężnie, jak w rzeczywistości. Główne uzbrojenie stanowi szesnaście uniwersalnych armat kalibru 127 milimetrów, rozmieszczonych w ośmiu dwudziałowych wieżach (po cztery na dziobie i rufie). Ich potężna szybkostrzelność (czas przeładowania to 3 sekundy!), pozwala literalnie zalać ogniem przeciwnika! Dodatkowo, okręt jest uzbrojony w dwadzieścia działek przeciwlotniczych, kalibru 57 mm (rozmieszczenie 10 x 2), co czyni go bardzo groźnym przeciwnikiem dla wrażych samolotów. Fakt, że kaliber głównego uzbrojenia nie powala, ale ten okręt to istny zabójca niszczycieli, a i z innymi krążownikami radzi sobie całkiem nieźle. Kiedy jednak napatoczy nam się wrogi pancernik, możemy wykonać klasyczny manewr armii francuskiej i zamęczyć wroga długotrwałą ucieczką (co przy prędkości maksymalnej ponad 40 węzłów, nie jest dużym problemem 😉 ).

rozgrywka tym okrętem różni się od gry innymi okrętami tej klasy. Gramy nim bardziej, jak przerośniętym niszczycielem. Duża prędkość maksymalna, niezła manewrowość i potworna szybkostrzelność, powoduje, że dostajemy do ręki małą maszynkę zagłady. Kiedy dodamy jeszcze wykrywalność na poziomie 9,8 km z powierzchni i 6 km z powietrza, to aż chce się tą łajbą grać!

Niestety, nie wszystko jest tak kolorowe jak by się chciało… Bardzo drażni mnie permanentny brak torped. Niestety, coś za coś… Potężna siła ognia przeciwlotniczego, niezła manewrowość i prędkość, ale całkowita bezbronność w starciu z pancernikami i ciężkimi krążownikami…

teraz pytanie zasadnicze – brać, czy nie brać? I wiecie co? Mam cholerny zgryz, bo nie wiem co Wam powiedzieć! Z jednej strony, chciał bym go polecić, ale z drugiej… No cóż, po raz pierwszy w swojej karierze w Rykoszet.info, po prostu zgłupiałem… Jedni „Colberta” pokochają, inni znienawidzą, a jeszcze inni, po prostu go nie nabędą 😉 Jako, że nie chcę Wam podpaść, po prostu zachowam swój końcowy osąd dla siebie, a Was zapraszam do lektury kolejnych recenzji, które tradycyjnie, już niebawem!

Ahoy, Kapitanowie!

Paweł Lex Lemański

Lex

Były żołnierz, fascynat broni palnej, marynista, historyk (Barula twierdzi, że "histeryk" ;) ), rekonstruktor historyczny. W redakcji wprowadzam totalny chaos i zamieszanie (Lex, gdzie te recenzje??!!), i notorycznie wkurzam kolegów - redaktorów.

1 Response

  1. J_jW pisze:

    Ano gra w przypadku takich okrętów zbliża się do rzeczywistości, Zrealizowane (Worcester, Colbert) i niezrealizowane (Minotaur, Smoleńsk) krążowniki przeciwlotnicze to furia gdy chodzi o niszczenie samolotów i lżejszych jednostek. Miały bronić lotniskowców na przelotach oceanicznych i przejściach pełnomorskich, nikt rozsądny nie planował ich konfrontacji z ciężkimi jednostkami, które generalnie miałby kłopoty z ich przechwyceniem. Ot, co… W grze pojawi się sporo okrętów premium na X tier. Wiadomo o planach co do Colberta, Ohio, Smoleńska, czy niszczyciela Somers. Ale tych okrętów będzie więcej. Będzie japoński wielki niszczyciel japoński Hayate, będzie włoski Paweł Emil (nie wiem jak to się poprawnie pisze po włosku), będzie francuski Marceau (na bazie Kleber, ale z artylerią uniwersalną nieco mniejszego kalibru) także o silnym aa, będą pewnie inne, mam nadzieję, że także niemiecki Z1945 albo Spaehrkruezer i brytyjskie, i ho, ho… Jaka będzie z ich dostępność, za co i za ile, i kiedy, co wybrać??? Przydałaby się jakaś konkretna informacja, żeby planować, bo trzeba będzie chyba wybierać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.