Lexa wrażenia z pływania francuskimi niszczarkami

   Niedawno, w nasze rządne wrażeń łapska wpadły dwa francuskie DD-ki, a dokładniej dziewiątotierowy „Mogador” i topowy „Kleber”. Już pierwsze spotkanie z tymi okrętami spowodowało u mnie szybsze bicie serducha, a adrenalina we krwi przekroczyła kilkukrotnie normę. Pozwólcie, że skupię się na „Kleberze”, który praktycznie nie różni się znacząco od swojego kumpla na IX poziomie.
 
   Pierwsze co mnie uderzyło, to prędkość. Idąc „całą naprzód” okręt rozwija zawrotne 46 węzłów! Ale to nic, jak przeciążymy turbiny „dopalaczem”, łajba rozpędza się do potwornych 55 węzłów!!! Nie mamy dymu (w zamian mamy przyśpieszenie ładowania dział), ale właśnie prędkość daje nam potworna przewagę. Kilkukrotnie miałem akcję, gdy przeciwnik ładował salwy w mój kilwater, a potem klął na czym świat stoi, że na pewno mam jakieś niedozwolone mody, bo nie może mnie trafić… Cóż, większość”dedeczków” rozpędza się do około 40 węzłów, więc używanie standardowej poprawki podczas strzału jest niewystarczające…
 
   Artyleria główna, jak to u Żabojadów jest potężna, osiem dział (4 x 2), rozmieszczonych w superpozycjach na dziobie i rufie ma kaliber 139 milimetrów i donośność 13,6 kilometra. Ale tutaj malutki minusik. Przeładowanie dział, to 7 sekund, co jak na klasycznego gunboata, to trochę długo. W pewnym sensie rekompensuje to kaliber dział i zadawane przez nie obrażenia (2000 pociskami OB, 2700 pociskami PP). Torpedy pełnią tutaj raczej rolę pomocniczą. Okręt jest uzbrojony w 12 wyrzutni torped (4 x 3) po dwie na każdej burcie (IX tierowy Mogador ma dwie rury mniej), a zasięg torped to tylko 8 kilometrów (choć 75 węzłów prędkości sprawia, że są trudne do wymanewrowania dla przeciwnika, zaś wykrywalność z odległości 1,4 kilometra też dobrze nie wróży naszemu celowi…).
 
   Niewidzialność, to kluczowy atut niszczyciela. Tutaj znów nie jest za wesoło… Z nałożonym kamuflażem, perkiem na kapitanie i modułem, okręt jest widzialny z 6,3 kilometra na poziomie morza i z 3,2 kilometra z powietrza. Nie są to powalające wartości, ale szybkość pozwala nam szybciutko zniknąć z zasięgu wzroku oponenta (a jak wiemy, ulubioną taktyką Francuzów, jest zamęczenie przeciwnika długotrwałą ucieczką…).
 
   Do obrony przed wrażymi samolotami oddano nam do dyspozycji sześć działek (3 x 2) kalibru 57 milimetrów, które potrafią być dla wroga niezwykle upierdliwe (choć parę razy miałem wrażenie, że obsady pelotek pochlały za dużo młodego wina i widziały podwójnie, gdyż za cholerę nie mogły nikogo strącić…).
 
   Reasumując, czy warto robić tą linię, czy nie za bardzo? Cóż, na razie poznaliśmy tylko dwa topowe okręty, ale jeżeli cała linia będzie podobna, to wiem, na co znowu będę tracił czas i nerwy 😉 Fakt, mają swoje mankamenty, momentami brakuje dymu, ale ogólnie są całkiem miodne, jak mawiał prof. Dżemik ze starego Top Secret 😀 Cóż, to okręty, które nadal mają status WiP, więc, znając życie, devsi jeszcze sporo w nich pozmieniają (prośba ode mnie… DAJCIE DYM, DO CIĘŻKIEJ CHOROBY!!!), ale miejmy nadzieję, że tylko te zmiany wyjdą okrętom na dobre!
 
Do kolejnego razu, Kapitanowie, widzimy się na cyfrowych polach bitew, cześć!
 
Paweł Lex Lemański

Lex

Były żołnierz, fascynat broni palnej, marynista, historyk (Barula twierdzi, że "histeryk" ;) ), rekonstruktor historyczny. W redakcji wprowadzam totalny chaos i zamieszanie (Lex, gdzie te recenzje??!!), i notorycznie wkurzam kolegów - redaktorów.

7 komentarzy

  1. J_jW pisze:

    Dzięki za ciekawy artykuł… Top linii zapowiada się bardzo ciekawie, zachwycają się tymi okrętami youtuberzy – kontrybutorzy, oby ich tylko nie znerfiono. Topowy Kleber był tylko typem projektowym – nie należy go mylić z powojennym francuskim niszczycielem o tej nazwie, ponieważ kryje się za nią jeden z niemieckich okrętów typu Leberecht Maass o poprzedniej nazwie Theodor Riedel (Z-6), który wraz z Z-5 (Paul Jacobi) otrzymała w ramach tzw. reparacji wojennych flota francuska. Ale Mogador zaistniał podobnie jak bliźniacza jednostka Volta i były to okręty o bardzo zaawansowanym napędzie dzięki któremu, Mogador wyciągnął na próbach morskich moc bliską 110 k KM i prędkość prawie 43,5 kn. To była moc wieksza niż 4-krotnie cięższy Cleveland i o niecałe 10% mniejsza niz Baltimore – niesłychane! Linia pewnie wejdzie po wakacjach z ewentem i nagrodą (podobniej jak angielskie niszczarki z Cossakiem) w postaci przerobionego Le terrible o nazwie Le Effronte. Istnieje alternatywna linia francuskich mniejszych niszczycieli z okrętami jak klas takich jak Adroit, Hardi, czy Surcouf – może z czasem pojawia się w grze. Czekamy…

  2. srg pisze:

    „Nie dawno’ – to jest jedno słowo – „niedawno”. Polecam ukończyć mimo wszystko szkołę podstawową. Przyda się w życiu.

    • Lex pisze:

      Dziękuję bardzo, jako wykształcony historyk, z przyjemnością wrócę do podstawówki 😉 😀 A blad ma prawo się wkraść najlepszemu. Uwagę zaś, można zwrócić w bardziej kulturnyj sposób…

      • @#$ pisze:

        Zawsze znajdzie jakiś koleś, badacz pisma, kto wie może robi to zawodowo, przeczytał przeanalizował tresc i taki miał wniosek, ciekawe czy tacy badacze w życiu realnym też są tacy idealni.

    • Majkel pisze:

      @arg Jak tak plujesz jadem na lewo i prawo, to sam naucz się zasad interpunkcji i popraw swoje drugie zdanie. Co za ludzie ;/

  3. Anonim pisze:

    Poznałem Lexa na rekonstrukcji w Bliźnie. Spoko gość. Jego recenzje fajnie się czyta.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.