Porady młodego kapitana #16 – mechanika saturacji obrażeń

barula

Pływający batyskaf bojowy. Monotematyczny wojownik autostrad uwielbiający historię, a w szczególności mongołów. W wolnych chwilach łażący po lasach romantyk z nożem i składaną piłą. Majtek okrętowy szukający dziury w całym, a w szczególności WoWsie.

7 komentarzy

  1. Anonim napisał(a):

    Ciekawe. Czyli jak zniszczymy całkowicie dziób i dołożymy jeszcze kilka ton pocisków w tę strefę to okręt może pływać dalej praktycznie bez dziobu. Przemyślany model zniszczeń. Gratuluję logiki.

    • Anonim napisał(a):

      Nie jest to aż tak głupie, w rzeczywistości utrata dziobu przez okręt nie oznacza utraty całego okrętu. wiele było takich przypadków w historii. Natomiast powinna nastąpić redukcja jego prędkości. Zresztą w rzeczywistości, dużego okrętu, jeśli tylko nie spowodujesz eksplozji magazynu, samym ogniem artyleryjskim zatopić się po prostu nie da… Choćby przypadek Bismarcka, muszą być uszkodzenia poniżej linii wodnej, czyli musi zostać „przyzwoicie” storpedowany. Podobna sytuacja z atakami bombowymi na Yorktowna, czy cel ćwiczebny – Grafa Zeppelina.

      • Anonim napisał(a):

        A torpedy mogą dziurawić kadłub nie powodując zniszczenia okrętu? „Jak widać na gifie: wrogi niszczyciel dostaje 5 torped i żyje. Jak przyjrzycie się bliżej wszystkie one trafiły w rufę. Rufa została całkowicie zniszczona i przestała przyjmować obrażenia.” Można tez w nieskończoność dziurawić kadłub, bo ma już zalane sekcje?

        • J_jW napisał(a):

          W rzeczywistości w przypadku dużego okrętu z ochroną przeciwtorpedową torpedy mogą dziurawić kadłub zewnętrzny, nie powodując zniszczeń konstrukcji (co najwyżej spowalnia to okręt), aż do momentu penetracji grodzi przeciwtorpedowej, wtedy wejdzie zalanie przedziału, przechył itd. Kolejne penetracje grodzi torp. w obrębie tego samego przedziału nie wiele lub nawet nic nie wnoszą, aż do naruszenia kolejnego elementu konstrukcji. W przypadku niszczyciela w zasadzie jedna torpeda eliminuje okręt i nie chodzi tylko o zniszczenia przedziału, ale przełamanie konstrukcji. W szczególnym przypadku dwa kawałki niszczyciela mogłyby zachować pływalność. Ale, zaraz, zaraz…, ta gra jest w intencji autorów taktyczną strzelanką (tactical shooter)…

  2. J_jW napisał(a):

    Kolejny świetny artykuł, czekamy na następne. Mnie interesuje mechanizm w grze, który przekłada wygenerowaną losowo salwę / pociski (uwzględnia dyspersję i sigmę) wokół punktu celowania na dynamiczny model manewrującego okrętu. Bo tu faktycznie decyduje się o tym czy i w co trafiłeś, a wszelkie opóźnienia łączności / kalkulacji będą fatalne w skutkach. Poza tym uważam, że jeśli zachodzi sytuacja taka jak na ilustracji z torpedowaniem niszczyciela i saturacją sekcji rufowej, storpedowany okręt powinien się zatrzymać, bo nie ma siłowni.

    • marco2217 napisał(a):

      W grze maszynownia jak i sterownia jest niezniszczalna. Można je jedynie uszkodzić na pewien czas. Powód: Dryfujący okręt w zręcznościowej grze był by irytujący i nie dawał satysfakcji z gry.

      • J_jW napisał(a):

        Owszem, dlatego mamy surrealistyczne sytuacje, że cudem ocalony okręt, kompletnie zdemolowany, na czasem dosłownie paru hp jest najsprawniejszą jednostką w drużynie, przeładowuje migiem torpedy, strzela najlepiej we flocie z dymu, pędzi naprzód, a adrenalina buzuje w żyłach gracza, bo przecież nie kapitana z odpowiednim perkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.