Na straconej pozycji: Hiszpania

Morza XX wieku były zdominowane przez zaledwie garstkę potężnych, nowoczesnych flot o bogatej tradycji i historii służby. Jednak co działo się z pozostałymi licznymi państwami nadmorskimi, które nie chciały stać w centrum uwagi? Niektóre z nich znalazły się na straconej pozycji. W tym artykule rzucimy odrobinę światła na ich losy.

Jedna z najstarszych nieprzerwanie działających sił morskich na świecie, Hiszpania, jest kolejnym świetnym przykładem kraju, który współczesna era globalnych konfliktów zostawiła w tyle, mimo jego usilnych starań utrzymania solidnej floty.

Poczynając od czasów zjednoczenia jako królestwo w XV wieku, położona pomiędzy Morzem Śródziemnym a Oceanem Atlantyckim Hiszpania posiadała wielki potencjał, aby osiągnąć morską dominację. W ciągu kilku dziesięcioleci hiszpańska korona zajęła i skolonizowała ogromne połacie Ameryki Północnej i Południowej, podobnie jak Wyspy Filipińskie na Pacyfiku. W Europie Hiszpania kontrolowała dużą część Włoch, dzieląc je z Holandią. Wszystkie te obszary oraz portugalskie kolonie będące pod panowaniem korony w 1580 roku utworzyły pierwsze imperium w historii, nad którym „nigdy nie zachodzi słońce”.

 

Lepanto. 1571

Jedyną rzeczą, która oddzielała Hiszpanię od jej licznych posiadłości, było morze, dlatego zbudowanie potężnej marynarki wojennej stanowiło nadrzędny cel, niezbędny dla utrzymania stabilnego imperium. Wraz z ekspansją terytorialną hiszpańska marynarka urosła do rozmiarów jednej z największych flot wojennych w historii, która miała dawać świadectwo potęgi swojego kraju i która zasłynęła z ochrony konwojów pełnych skarbów napływających z obu Ameryk. Jednak w XIX wieku hiszpańskie imperium kolonialne należało już do przeszłości wskutek przejęcia przez Francję i Wielką Brytanię wpływów w Europie, co zahamowało też modernizację hiszpańskiej floty morskiej. Ostatecznym ciosem dla potężnej, choć przestarzałej imperialnej floty okazała się wojna amerykańsko-hiszpańska, podczas której przeważająca liczba i siła ognia US Navy zdziesiątkowała okręty Hiszpanów w bitwie pod Santiago de Cuba i w Zatoce Manilskiej.

Rekonstrukcja

Wskutek tych wydarzeń potrzebne było nowe podejście do tematu marynarki wojennej. Utrata większości zamorskiego imperium wymusiła skupienie uwagi na jego pozostałościach (dokładnie na Maroku Hiszpańskim), a także na utrzymaniu pozorów siły w Europie z początku XX wieku.

Aby wcielić plan w życie, wybrany w 1908 roku hiszpański rząd sprywatyzował produkcję morską poprzez zlecenie kontraktu na skonstruowanie nowej floty średniej wielkości brytyjsko-hiszpańskiemu konglomeratowi Sociedad Española de Construcción Naval (SECN). Większość akcji tej firmy, która otrzymała kontrolę nad historycznymi stoczniami Hiszpanii, znajdowało się w rękach brytyjskich firm stoczniowych John Brown & Co. oraz Vickers-Armstrong. W efekcie, nowe okręty zaprojektowane dla Hiszpanii były w wysokim stopniu wzorowane na sprawdzonych modelach okrętów wojennych Royal Navy.

 

España. El Ferrol. 1912

Nowy ambitny program postępował powoli, czego przyczyn należy szukać w ówczesnej kiepskiej sytuacji ekonomicznej Hiszpanii, która jednak do tego momentu produkowała masowo nowe okręty już niemal od trzydziestu lat. Pierwszym i najważniejszym zadaniem SECN było skonstruowanie trzech pancerników typu drednot, które powstały przed wybuchem I wojny światowej (podczas której Hiszpania pozostała neutralna). W latach 20. i 30. XX wieku powstała większa część nowej floty, w tym 2 krążowniki ciężkie, 5 krążowników lekkich, 12 okrętów podwodnych oraz ponad 20 niszczycieli.

Ten produktywny okres dobiegł końca wraz z gwałtownym wybuchem wojny domowej w Hiszpanii, która spowodowała zamknięcie SECN. Do tego czasu hiszpańska marynarka wojenna była jedną z największych na świecie, tuż za sowiecką, a wszystko to było zasługą programu SECN.

Hiszpańska wojna domowa

Po proklamowaniu Republiki Hiszpańskiej w 1931 roku konflikt pomiędzy coraz to popularniejszymi ekstremistycznymi ideologiami rozpalił całe państwo, aż do punktu krytycznego w 1936 roku. Wtedy to nieudany wojskowy zamach stanu przekształcił się w pełnowymiarową wojnę pomiędzy rządem republikańskim a frakcją militarną nacjonalistycznych rebeliantów. Pomijając Wojnę o Rif z rdzennymi berberyjskim buntownikami w skolonizowanym Maroku, hiszpańska wojna domowa była jedynym dużym konfliktem zbrojnym, który bezpośrednio dotknął Hiszpanię w pierwszej połowie XX wieku, a także jedynym, w którym okręty marynarki wojennej mogły wziąć udział (w umiarkowanym stopniu).

 

Alhucemas. Rif

Gdy wybuchła wojna, w szeregach marynarki panowały chaos i podejrzliwość. Wkrótce oficerowie zaczęli dołączać do rywalizujących stron konfliktu i przygotowywać się do wojny. Liczebna przewaga pomiędzy siłami była po stronie Republikanów, lecz przewaga w sile ognia i doświadczeniu leżała po stronie nacjonalistycznych oficerów.

Ci drudzy mogli również liczyć na wsparcie ze strony Niemiec, a także Włoch, które użyczyły nacjonalistom kilka niszczycieli i okrętów podwodnych wraz z załogą. Republikanie mogli liczyć wyłącznie na ograniczoną pomoc materialną ze strony Związku Radzieckiego oraz na wsparcie kilku doradców wojskowych z krajów zachodnich.

Na początku wojny liczby były następujące:

Hiszpańscy Republikanie

Hiszpańscy Nacjonaliści 

Niszczyciele Sánchez Barcáiztegui

José Luis Díez

Almirante Ferrándiz (x)

Ulloa

Almirante Miranda

Lepanto

Churruca

Alcalá Galiano

Almirante Valdés

Almirante Antequera

Lazaga

Císcar

Escaño

Gravina

Jorge Juan

Alsedo

Velasco
Krążowniki Méndez Núñez

Libertad

Miguel de Cervantes

Canarias

Baleares (x)

Almirante Cervera

Pancerniki Jaime I (x) España (x)
x – zniszczone

Okręty

Pancernik klasy España

Stosunkowo mały (140 m długości) i lekko opancerzony jak na drednota projekt pancernika opierał się na skuteczności czterech podwójnych dział o kal. 305 mm, a także na uzbrojeniu dodatkowym w postaci dwudziestu dział o kal. 101,6 mm. Uzbrojenie przeciwlotnicze składało się wyłącznie z dwóch dział o kal. 47 mm i dwóch karabinów maszynowych. Początkowo skonstruowano trzy okręty, lecz pierwszy okręt tej klasy został zniszczony w latach 20. XX wieku po uderzeniu w rafę niedaleko Maroka. W 1936 funkcjonowały dwa pancerniki, z których Jaime I pozostał wierny Republice, a Alfonso XIII został szybko przejęty przez oddziały rebeliantów po zamachu stanu. Żaden z nich nie przetrwał wojny, gdyż w kwietniu 1937 roku Alfonso XIII natrafił na minę i zatonął, a dwa miesiące później przebywający w porcie Jaime I został całkowicie zniszczony przez przypadkowy wybuch.


Krążownik lekki klasy Almirante Cervera

Zbudowany na podstawie brytyjskiego krążownika lekkiego klasy Emerald, klasa Almirante Cervera tylko delikatnie różniła się wyglądem od swego protoplasty. Dwa z trzech okrętów klasy pozostały wierne Republice i po utracie pancernika Jaime I stały się największymi okrętami tamtejszej marynarki wojennej. Pierwszy krążownik tej klasy stanął po stronie rebelii i spędził większość wojny na nękaniu pozycji republikanów na północnym wybrzeżu Hiszpanii, która była pod kontrolą nacjonalistów przez całą wojnę. Okręty tej klasy były dobrze uzbrojone – bateria główna składała się z ośmiu dział kal. 152 mm; posiadały one również dwanaście wyrzutni torped w czterech potrójnych zestawach, po dwie na każdą stronę kadłuba.


Niszczyciel klasy Churruca

Najliczniejsze z hiszpańskich niszczycieli podczas wojny domowej, powstały w oparciu o brytyjską klasę Scott. Na początku wojny wszystkie 14 okrętów zachowało wierność rządowi, pozostawiając rebeliantom tylko jeden niszczyciel z ery I wojny światowej. W standardowe uzbrojenie tej klasy wchodziło pięć pojedynczych dział o kal. 120 mm, a także dwie podwójne wyrzutnie torped i jedno działo przeciwlotnicze.


Krążownik ciężki klasy Canarias

Będące dumą hiszpańskiej floty, dwa krążowniki ciężkie klasy Canarias stanowiły najnowocześniejsze i najpotężniejsze okręty hiszpańskiej marynarki na początku wojny. Gdy rozgorzała walka, oba zostały przejęte przez nacjonalistycznych oficerów, jeszcze w suchym doku. Mimo iż część ze standardowego wyposażenia w postaci dział o kal. 203 mm i 120 mm nie została jeszcze dostarczona, pracownicy przyspieszyli wykończenie okrętów poprzez rozmontowywanie każdej jednostki, jaka wpadła im w ręce, aby uzupełnić brakujące elementy, co zaowocowało wejściem obu okrętów do służby w grudniu 1936 roku.


Hiszpańska wojna domowa na morzu

Hiszpańska wojna domowa nie jest znana z działań na morzu. Po krótkich potyczkach na początku konfliktu, które pozwoliły na zajęcie Cieśniny Gibraltarskiej przez nacjonalistów, co umożliwiło oddziałom na przejście ze zbuntowanego, kolonialnego Maroka do Hiszpanii, wojna na morzu przeszła w stagnację. Marynarka strony republikańskiej przyjęła konserwatywną strategię, skupiając się na defensywnym wykorzystaniu swoich okrętów i unikaniu ryzyka utraty swej liczebnej przewagi. Z drugiej strony Niemcy i Włosi regularnie eskortowali okręty z zaopatrzeniem dla nacjonalistów, odstraszając ataki republikanów i pozwalając na spokojny odpoczynek flocie rebeliantów.

Największa morska potyczka podczas wojny miała miejsce w marcu 1938 roku na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii, gdy flotylla złożona z dwóch krążowników klasy Almirante Cervera, a także pięciu niszczycieli klasy Churruca przechwyciła na Morzu Śródziemnym dwa okręty klasy Canarias należące do rebeliantów. Atak pod osłoną nocy zniwelował przewagę artyleryjską krążowników ciężkich; republikańskie niszczyciele wystrzeliły salwę torped w stronę wroga, zatapiając okręt Baleares wraz z dowódcą floty rebeliantów i większością załogi.

Wojna zakończyła się zwycięstwem nacjonalistów i zjednoczeniem okrętów pod wspólną flagą w 1939 roku. Niemniej jednak straty ekonomiczne wyniszczyły kraj podczas długiej wojny, a rozwój marynarki wojennej nie był priorytetem, ponieważ na początku II wojny światowej Hiszpania zajęła neutralną pozycję. Większą uwagę poświęcono zjednoczeniu istniejących sił.

Biorąc pod uwagę niedawne ogłoszenie paneuropejskiego drzewa technologicznego na gamescomie 2018, który z hiszpańskich okrętów chcielibyście chwycić za stery? Dajcie znać w dyskusji na forum! 

 

Źródło: Portal WoWs


barula

Pływający batyskaf bojowy. Monotematyczny wojownik autostrad uwielbiający historię, a w szczególności mongołów. W wolnych chwilach łażący po lasach romantyk z nożem i składaną piłą. Majtek okrętowy szukający dziury w całym, a w szczególności WoWsie.

4 komentarze

  1. ja napisał(a):

    mylisz się dalej będzie kamień nożyce papier tylko, że BB będą miały 4 naturalnych wrogów CV DD CL i SS

  2. J_jW napisał(a):

    Hmm, paneuropejskie drzewo. Gracze z różnych krajów czekają na to, by bliższe im okręty pojawiły się w grze. I oni powinni decydować – rozsądek i marketing. Ciekawe jak te wszystkie rozliczne nurty i tematy zostaną ogarnięte przez deweloperów. Na mój gust powinny w grze pojawić się okręty premium z IX i X tieru dla Niemiec, czy Anglii (francuskie są szykowane), podobnie jak przydałby się odpowiednik Nimitza i Halseya dla tych krajów, i towarzyszące im kampanie. Zwłaszcza, że po reworku lotniskowców są widoki na brytyjskie cv. Ale przedtem mikołajkowe maratony. Nowe jednostki w arsenale pewnie w grudniu, o ile intuicja nie myli, że będzie to zbieżne z odnowieniem kuponów w arsenale. Ciekawe…

    • barula napisał(a):

      Ja osobiście czekam na wprowadzenie SS. Jeśli WG się na nie zdecyduje, to gra nie będzie już wyglądała jak kamień, papier, nożyce i trzeba będzie kompletnie zmienić nastawienie do gry. DDki i lekkie krążki będą polować na okręty podwodne. Samoloty z rakietami pewnie tak samo. Ogólnie ciesze się na wprowadzenie nowych typów, ponieważ stagnacja zabija grę!

      • J_jW napisał(a):

        Na pewno byłoby to ciekawe, choć pojawia się wiele pytań. Zwykła, codzienna praktyka „przeciętnej” gry losowej pokazuje, że często chodzi o to, żeby sobie postrzelać, a brakuje priorytetów i współpracy między klasami okrętów. Dodanie okrętów podwodnych pogłębi problem i spowoduje większą ganianinę, bo dojdą nowe zastosowania taktyczne okrętów (uzbrojenie, detekcja itd.) No , może, i tak symulatorem bitwy morskiej ta arkadowa gra nie będzie, bo już pogwałcono w niej prawa otaczającego nas świata, co napędza sferę wirtualnych rozwiązań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.