Ogarniamy brytyjskie niszczyciele – Akasta, Icarus, Jervis, Lighting

W ostatnim patchu „early access” pojawiły się brytyjskie niszczyciele V-VIII tierów. Ocenimy dziś, czy warto je w ogóle grindować, grać nimi – czy lepiej odpuścić i jechać na free XP?

Charakterystyki:

Można powiedzieć to krótko – nie wyglądają zachęcająco. Z papierowych danych – duża szansa na podpałkę, powolne – maks 36 węzłów, brak Przyspieszenia silnika, kiepskie wyrzutnie torped, upierdliwa zasłona dymna (sporo ładunków, ale mało wydajne i krótko się trzymają), difoltowa modyfikacja silnika (szybki rozruch). Wykrywalność fatalna, o obronie przeciwlotniczej możecie zapomnieć – wciśnijcie P od razu i nie wciskajcie ponownie. Żywotność – standardowa. HP nieduże. Kadłuby wielkie.

Przejdźmy do szczegółów:

Akasta – od razu powiem, wszystko jest kiepskie. Torped 8, co dla V tier jest świetną wartością – ale zasięg to tylko 6 km (bez perków) i są raczej powolne. Na szczęście obrażenia zadają duże. Ale wyrzutnie przeładowuje się chyba końmi, tyle to trwa. Artyleria główna – minimalnie lepsza niż u nieszczęsnego Muzuki. Gorsze niż w T-22. Dodatkowo Akasta nie posiada firmowej brytyjskiej hydrolokacji. Tak w zasadzie to wielki, powolny, bezbronny kartofel. Jeśli tylko macie taką możliwość – przejdźcie go za free XP, ratujcie nerwy.


Ikarus – w zasadzie nie jest gorszy… Mało HP. Ale przynajmniej ma hydrolokacje i można już jakoś żyć, a nie dawać się co chwila bronować torpedami. Jakaś walka o capa też jest możliwa. W topowej konfiguracji – mamy 10 (!) torped, ale zasięg tylko na 7 km. Użyteczność torped ostatecznie uwaliły 2 minuty czasu przeładowania. Ale to jednak 10 torped na VI tier – jakby nie patrzeć. Jeśli idzie o artylerie główną – to jest to najgorszy okręt na swoim tier (pomijając Monaghane). Japończyki wypadają jednak gorzej w kontekście balistyki, ostatnie pociski prawie zawsze idą w wodę. Ale ostatecznie można go już grindować samodzielnie, bez ryzyka poważnych urazów psychicznych.

TaktykaIkarus stosuje tę samą taktykę, jaką charakteryzuje się Jarvis, Lighting i trochę Jutlandia. Od razu płyniemy do capa, albo jeśli go nie ma – walimy prosto na wroga, potem płyniemy na skraj aktywnej strefy i blokujemy punkt. Jak tylko zostaniemy wyświeceni – stawiamy zasłonę dymną, puszczamy sonar i walimy do wszystkiego w zasięgu z artylerii głównej. Priorytet – niszczyciele, pancerniki, krążowniki. Unikajcie cwaniaczków na Graf Spee i Nurnberg, ratujcie się prewencyjnym sonarem. Wyświecą was szybciej niż wy ich i szybciutko rozwalą.

Walka z poszczególnymi klasami:

Lotniskowce – jesteśmy wobec nich całkowicie bezradni, ale też jesteśmy mało wygodnym celem ze względu na zasłony dymne, hydrolokacje i modyfikację napędu. Będzie potrzebował może 2, może 4 podejść jeśli się uprze. Ale bardziej prawdopodobne, że oleje was i popłynie topić jakiś łatwiejszy cel.

Pancerniki – możemy je piłować długo i namiętnie z przyzerowym rezultatem. Pożarów nie wzniecimy, na nasze torpedy wpaść może tylko down po hemisferektomii. A obrywać od artylerii głównej będziemy mocno.

Krążkowniki – obrażenia już mniejsze, więc szanse na zatopienie mamy większe. Jeśli jakiś Brytyjczyk przypadkiem znajdzie się 5-6 km od was – władujcie w niego salwę z przeciwpancernych, zrobi mu się bardzo smutno. Działa to też na chińczyków, USA i ZSRR, ale na dystansie 4 km. Ale jeśli się zagapimy, to mamy przewalone. Szybko i okrutnie. Nigdy nie nawiązujcie walki artyleryjskiej bez opracowanej drogi ucieczki albo przygotowanej zasłony dymnej.

Lidery – na szczęście na VI tier to rzadki gość. A jeśli jakiś się trafi, to jest szansa, że wasze drogi się nie przetną. Ale jeśli jednak tak się stanie, bo ktoś będzie chciał się pobawić w grę „jak niszczyciel” – smarujcie anus i przygotujcie się na ból. Jedyna wasza szansa – zastawić się zasłonami, zmusić go do wejścia w wasz dym i przywalić z bliska torpedami.

Niszczyciele – podstawowy przeciwnik i najczęstsza ofiara. Brytyjczyk ma przydatną zdolność – 99% immunitet na torpedy ze względu na „szybki rozruch” i sonar. Niestety, topienie przeciwników już musi chwilę zająć, bo Ikarusowi brakuje siły ognia.


JarvisGajah Mada palaczy. Ale w porównaniu do Azjaty mamy gorszą zasłonę dymną (ale jeden więcej ładunek), obcięli nam 1 km zasięgu torped, gorszą wykrywalność i przyspieszenie silnika, ale dodali moduł szybkiego rozruchu. W efekcie mamy kwintesencje pogromcy niszczycieli. Można grindować.

Taktyka – podobna jak w Ikarusie, ale z pewnymi cechami szczególnymi. Od razu płyniemy na punkt kontrolny (a jeśli go nie ma – na miejsce bitwy), potem cofamy się na skraj aktywnej strefy i blokujemy punkt. Jak tylko się zaświecimy – stawiamy dym, włączamy sonar i walimy z artylerii głównej do wszystkiego wokół. Priorytet – niszczyciele, pancerniki, krążowniki. Jak zdobędziemy punkt, a w pobliżu nie będzie groźnych przeciwników – można z byka wejść w strefę nieprzyjaciela. Najlepiej, jak przeciwnik sam postawi zasłonę – w dymie go dojedziemy jak burą suczkę w deszcz.

Walka z poszczególnymi klasami:

Lotniskowce – j/w

Pancerniki – toną, ale długo i opornie. Pożarów wzniecamy nieco więcej. Szybkie zwycięstwo raczej nie wchodzi w grę.

Krążowniki – j/w

Lidery – jeśli jakiś Mińsk, Leningrad, albo inny niezły lider uzna, że jest świetny – szybciutko wyprowadzicie go z błędu. 6 dział 120mm z przeładowaniem 5 sekund bardzo skutecznie wyjaśni liderowi gdzie tkwił jego błąd. Tylko pamiętajcie, że na dystansie powyżej 7 km działa zmieniają się w tykwy. Lepiej postawcie zasłonę dymną.

Niszczyciele – toną szybko, łatwo i przyjemnie. Nasze zadanie – pływać po punktach kontrolnych, po kolei je zdobywając. Jeden Jarvis bez problemu może utrzymać 3 z 4 punktów na mapie, a wykurzyć go można tylko przy wsparciu krążownika – najlepiej z radarem.

 


 

 

Lighting – nieco odstaje od poprzedników. Jest sonar, jest szybki rozruch, Przyspieszenia do silinika nie dali. Torped jedynie 8 (gdzie dwa poprzednie mają po 10), ale za to mają zasięg 8 km i mają szybsze przeładowanie. Dzięki temu możemy grać nieco jak  Japończyk, niestety z obciętymi innymi możliwościami.

Taktyka – taka, jak u Ikarusa, z zaznaczeniem że zdąży z dymu rozwalić niszczyciel.

Walka z poszczególnymi klasami:

Lotniskowce – j/w, ale damy radę z dymu rozwalić jedną lub dwie muchy.

Pancerniki – toną. Pożary się trafiają, torpedy też trafiają.

Krążowniki – j/w

Lidery – j/w z bliska możemy rozwalić Mińsk, Leningrad i Kijów. Ale Terrible z wyposażeniem bije niemiłosiernie, nie pozwólcie mu podejść.

Niszczyciele – j/w, ale nie zapomnijcie, że na VIII trafiają się już Kozaki i Akizuki. I jeden i drugi – to śmierć. Przy czym Kozak ma sonar i dobre przyspieszanie silnika, więc starajcie się trzymać od nich maksymalnie daleko.

Modernizacje:

  1. Slot – Uzbrojenie podstawowe, bez alternatywy.

  2. Slot – Sonar

  3. Slot – System kierowania ogniem

  4. slot – Ster

  5. slot – Kamuflaż

Perki:

Dżentelmeński wybór:

  • Zapobiegawcze utrzymanie
  • Ostatni bastion
  • Ekspert przeżywalności
  • Kamuflaż

 

Dodatkowo:

  • Według własnego uznania i typu gry!

Wnioski końcowe – ogólnie w sposób nieoczekiwany wyszła całkiem niezła linia o jasno określonym charakterze, czyli zdobywaniem i obroną capów. Okręty te swoją niszę na pewno znajdą. Ale potrzebne są perki, dużo perków. Mają wpływ na przebieg bitwy w porównaniu z innymi niszczycielami.

Źródło: ships-not-tanks.ru

Tłumaczenie: Trank


barula

Pływający batyskaf bojowy. Monotematyczny wojownik autostrad uwielbiający historię, a w szczególności mongołów. W wolnych chwilach łażący po lasach romantyk z nożem i składaną piłą. Majtek okrętowy szukający dziury w całym, a w szczególności WoWsie.

2 komentarze

  1. Xtrec pisze:

    Stek bzdur napisany przez osobę która nie grała w tę grę gdy wypuszczali te niezbalansowane gó… Może i nie są jakoś kosmicznie wytrzymałe ale żadne główne działa niszczycieli na V tierze nie mogą się równać z działami acasty, która zamiata rywali na dno, do tego ten niszczycie wcale nie jest taki duży. Z powodu tego „terminatora” ZAWSZE wygrywała drużyna w której było więcej acast, nawet gdy losowanie było z VII tierami.

    • barula pisze:

      Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale recenzje są SUBIEKTYWNE i obrażanie w komentarzu kogokolwiek (kto myśli inaczej niż Ty), nawet jeśli jest to osoba mieszkająca 1000 km od Ciebie pokazuje jedynie Twój poziom. Co innego konstruktywna uwaga lub wymiana zdań – to co innego.

      Długość Acasty to – 98,5 m, co oznacza że jest duższa od większości DDków z tego samego tieru (poza miedzy innymi klasa rosyjskich DD – Soobrazitelnyy).

      Pozdrawiam barul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.