leKpz M 41 90 mm w sklepie premium

Bin4r

Gracz World of Tanks od 2014 roku. Gram, bo jestem pasjonatem i wiem, że większość graczy w WoT to pasjonaci. Niech nasza gra będzie bardziej taktyczna i przemyślana. Trudniejsza, ale mniej irytująca – a przez to bardziej satysfakcjonująca. Postawmy na miodność!

10 komentarzy

  1. KptKosmiT91 napisał(a):

    Co to za mapa na pierwszym screenie? Klondike w HD?

  2. Gram 4Fun napisał(a):

    dla mnie gra 4fun oznacza uprzykrzanie życia td-kom i artom w drużynie, w ostateczności strzał w dupsko, max dwa strzały, żeby nie dostać bana, jakiemuś fioletowi jak się trafi, spychanie tdków z pozycji, blokowanie artom dział, zajeżdżanie drogi hevikom tak by mogły mi hp zabrać żeby bana dostały…. I dla mnie to jest zabawa!
    Dobre jest też wywracanie lightów na boczek i jeżdżenie wokół nich w kółko :))) Stanie za swoim kapem nie daje takiej radochy, chyba że w pobliżu ustawiła się nasza arta, wtedy, wiadomo co :))))))))) Gram4Fun

  3. Podjarany napisał(a):

    Tego mi bylo trzeba.jaram sie bardziej niz centurionem 5/1 RAAC. I chyba kazdym innym tier8 prem.tylko defender mogl
    Mnie bardziej uszczesliwic. WG,take my money bicz

  4. Płaczek napisał(a):

    Jak ktoś ma wersję GF to może sobie ją wymienić. Trzeba ticket do supportu napisać. Ogólnie maszynkę polecam tylko wtedy gdy ma się już konkretną załogę nastawioną zarówno pod aktywny zwiad i strzelanie (jak jego amerykańskie odpowiedniki). Swego rodzaju przeciwieństwo do drzewkowego HWK, który lepiej sprawuje się jako pasyw.

    • sonic napisał(a):

      Ja go używam do szkolenia załogi jak i do gry for fun. Czytaj. Polecam każdemu, a nie tylko komuś co ma cośtam!

      • Anonim napisał(a):

        Wszystko się rozbija o pojęcie 4fun. Jednemu radość sprawi coś zrobienie, wygranie bitwy, a innemu radość sprawi, że sobie pojedzie na pałę do przeciwnika i puffnie jak szmata. I to jest adekwatne do tego jak kto gra. Zwłaszcza słabi gracze lubią wmawiać wszystkim, że sprawia im coś niewypowiedzianą przyjemność. Ciekawe w co takim wypadku czuje ten często przytaczany filet… Pewnie wali konia do statystyk, a nie do tego, że coś zrobił, że pomógł wygrać i miał wpływ.

        • Unleashed napisał(a):

          Jednym fun daje jazda tym czołgiem i tylko jazda innym fun daje dodatkowo spotowanie i robienie dmg. Ludzie są różni jak płatki śniegu i nie wiemy co komu daje fun i nie mamy prawa im narzucać definicji tego co jest zabawne a co nie, bo wg nas zabawne jest to i to. Jak ktoś lubi jeździć BMW 92 r. 1.6 gaz a i ma z tego fun przy łupance z radia SAFARI to jego fun i jego definicja funu. Jeżeli komuś przeszkadza to, że fun innego człowieka ma wpływ na całą drużynę to niestety muszę mu powiedzieć, że będzie mu to przeszkadzać i tego nie zmieni. A może słabi gracze nic nikomu nie wmawiają, tylko mają rzeczywisty fun a napinacze się pienią, że im przez ich fun cyferki spadną. Jak to mawiał jeden zwierzak z bajki mojej córki: ” Cyferki to wielka rzecz Bing”.

      • Anonim napisał(a):

        Dopowiem jeszcze, że fun mi sprawia gdy coś zrobię zarówno po spocie, jak i swojego. Jak bitwa będzie zacięta to tym bardziej się ucieszę, że mogłem przechylić szansę na moją stronę. Bitwy jednostronne mnie jakoś nie bawią…
        Z resztą ostatnio spotkałem pewnego gościa (43% WR), który upierdzielił się top tierem (T-54 1st Prot.) za capem. Spytałem się czy jest zadowolony ze swojej gry i ogólnie czy mu sprawia to przyjemność. Odpowiedział, że tak. Jak spytałem co mu sprawia w jego stylu gry przyjemność (nic nie robienie, czy tracenie czasu na pasywnej grze) to zaczął wyzywać od cziterów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.